Sprawdziliśmy, co się kryje za oskarżeniami o podejrzane kontakty Akcji Wyborczej Polaków na Litwie z Rosjanami.
Reklama
20 sierpnia Akcja Wyborcza Polaków na Litwie weszła do rządu Sauliusa Skvernelisa. Rita Tamašunienė objęła MSW, a Jarosław Narkiewicz – resort komunikacji. Nigdy wcześniej AWPL nie miała takiego wpływu na władzę. W trakcie rozmów koalicyjnych odwiedziliśmy Wilno, by sprawdzić, na czym polegają związki Akcji z lokalnymi Rosjanami. Podejrzenia nie przeszkodziły w zawarciu koalicji. – A dlaczego miałyby, skoro Ramūnas Karbauskis, lider rządzącego Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych, robi interesy z rosyjskimi oligarchami? – pyta retorycznie wileński politolog Mariusz Antonowicz.
Program AWPL to kalka programu PiS. Jej lider Waldemar Tomaszewski podczas rozmów żądał darmowych leków dla seniorów i po 120 euro (525 zł) na dzieci. W umowie zapisano darmowe leki, a zamiast 500+ uzgodniono podwyżkę zasiłków na dzieci. – Chcemy poruszać kwestie ważne dla szerokich kręgów społeczeństwa – tłumaczy DGP wileńska radna Romualda Poszewiecka, związana z AWPL i Aliansem Rosjan, jak lokalni Polacy nazywają partię, której nazwa znaczy „Sojusz Rosyjski”. Sama określa się mianem rosyjskojęzycznej Polki. Przez lata pracowała w rosyjskojęzycznej telewizji PBK i była asystentką Tomaszewskiego w europarlamencie.
AWPL była już w koalicji w latach 2012–2014. Ministrem energetyki był wówczas Jarosław Niewierowicz, ale ponieważ nie był związany z Akcją, Tomaszewski zażądał też wiceministra. Została nim Renata Cytacka, ale wcześniej AWPL miała inne kandydatury. W dwóch źródłach potwierdziliśmy, że był wśród nich Vaidotas Prunskus, numer cztery na liście AWPL do Sejmu w 2012 r., syn ekspremier Kazimiery Prunskienė. W 2018 r. media podały, że Prunskus jest podejrzewany przez Departament Bezpieczeństwa Państwa (VSD) o szpiegostwo na rzecz Rosji. Prunskus zaprzeczył, przyznając jedynie, że zeznawał jako świadek.
Kilka dni temu media ujawniły, że VSD odmówił liderce Aliansu Irinie Rozowej dostępu do informacji niejawnych. Poseł Dainius Gaižauskas mówił, że stało się tak ze względu na kontakty z „dyplomatami państw spoza NATO i UE”. Według litewskich mediów Rozowa miała prosić Rosjan o pomoc w tworzeniu koalicji w wileńskiej radzie miejskiej i wsparcie finansowe w kampanii wyborczej. – To jakieś bzdury. Nie obchodzi mnie to, ponieważ wykonujemy naszą pracę i nie gramy w te gry – komentował Tomaszewski.
Sojusz Akcji z Aliansem trwa od 2008 r. Razem łatwiej pokonać 5-proc. próg. Dopóki AWPL startowała samodzielnie, ta sztuka ani razu się nie udała. – Polacy sami tu wyborów nie wygrają. Rosjanie sami też nie – tłumaczy Poszewiecka. – Sojusz taktyczny przeradza się w strategiczny – mówi inny z naszych rozmówców. Przykładem historia z 2016 r., gdy Litwa zmieniła przepisy o partiach, podnosząc im próg wymaganej liczby członków do 2000. Aliansowi brakowało kilkuset, więc AWPL pożyczyła mu Polaków. Sprawę ujawnił w 2018 r. kanał LRT.
Udało nam się zdobyć ich listę. Większość z nich to urzędnicy, nauczyciele, pracownicy przychodni i bibliotek z samorządów kontrolowanych przez AWPL. Akcja i Alians odrzucają zarzuty o odgórne zapisywanie do partii. – To nieprawda. Jeśli ktoś pomógł, to dobrowolnie. Wszyscy jesteśmy Słowianami – mówi Poszewiecka. Dwa miesiące temu zapytaliśmy prokuraturę w Wilnie, czy interesowała się sprawą. Jeśli Polaków faktycznie zapisywano do Aliansu bez ich zgody, w grę wchodzi fałszowanie podpisów. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Zapytaliśmy o to samo autorkę materiału w LRT. – Nic się nie wydarzyło. Ludzie nie chcą zeznawać – odpowiedziała Indrė Makaraitytė.
Ciekawe są związki finansowe Akcji z Aliansem. W skład zarządu spółki Rejspa, wydawcy „Tygodnika Wileńszczyzny”, organu AWPL, wszedł Rafael Muksinow. Działacz trzech mniejszości – rosyjskiej, tatarskiej, a poprzez związki z Rejspą także polskiej – wcześniej kierował Radą Koordynacyjną Rodaków-Rosjan przy ambasadzie Rosji w Wilnie. W 2016 r. Putin przyznał mu medal za zasługi wobec kultury i oświaty. Muksinow działał też w antynatowskim Socjalistycznym Froncie Ludowym, którego lider został zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji w tej samej sprawie, w której przesłuchiwano Prunskisa.
– Tomaszewski podkreśla, że to jego przyjaciel i doradca. Zwykle mówi ostro to, co szef AWPL ubiera w łagodniejsze słowa – mówi Aleksander Radczenko, polski publicysta, który w marcowych wyborach samorządowych startował z list socjaldemokratów. Związki przekładają się na przepływy finansowe. Przed marcowymi wyborami komitet AWPL wydał na ten cel 89 tys. euro, z czego 52 proc. przypadło na media rosyjskojęzyczne. 22 tys. euro otrzymał kanał PBK, w którym pracowała Poszewiecka i wciąż pracuje jej mąż. 7400 dostał „Litowskij kurjer”, 6000 – „Ekspriess-niediela”, a 5600 – „Obzor”.
Jeden z raportów VSD określa wymienione tytuły jako „opisujące litewską politykę zagraniczną, historię, energetykę i mniejszości etniczne w sposób zgodny z promowanym w rosyjskiej przestrzeni publicznej” i „usprawiedliwiające agresywną politykę Rosji”. Według VSD „rosyjskojęzyczne tygodniki zależą finansowo od rosyjskich instytucji i fundacji państwowych”. – AWPL nie bardzo ma się gdzie reklamować poza mediami rosyjskojęzycznymi – broni Akcję jeden z naszych rozmówców.
Bliskość litewskich Rosjan i Polaków jest w pewnym sensie naturalna. ZSRR często wspierał republikańskie mniejszości wobec nacji tytularnych. Na Białorusi i Ukrainie Polacy mieli zostać zrusyfikowani, na Litwie – przeciwważyć naród większościowy. Dlatego tylko tutaj istniało polskie szkolnictwo i gazety. W jednej z nich – „Czerwonym Sztandarze” – zaczynał współzałożyciel AWPL Michał Mackiewicz. Gdy w 1990 r. Litwa odzyskiwała niepodległość, nie wszyscy Polacy powitali ją z radością. Pojawiały się pomysły wileńskiej autonomii z poparciem Moskwy.
Wzajemna podejrzliwość miała swoje podstawy. Polacy domagali się prawa do zapisu nazwisk zgodnie z polską ortografią, zwrotu ziemi i wsparcia dla szkół. Litwini bali się, że wrócą przedwojenne spory o Wilno, więc nie chcieli słyszeć o ustępstwach. Dlatego Polacy chętnie sięgali po rosyjskie media. W efekcie – według sondażu Baltijos tyrimai z 2017 r. – 64 proc. z nich pozytywnie ocenia Putina. Inną przyczyną była atrakcyjność kanałów z Rosji, także w odniesieniu do nudnej TVP Polonia. Dopiero od niedawna telewizja publiczna zaczyna się interesować Litwą; pojawił się pomysł uruchomienia TVP Wilno.
Wbrew zapisom traktatu o przyjaznych stosunkach i współpracy dobrosąsiedzkiej z 1994 r. części problemów nie załatwiono do dziś. Lider AWPL funkcjonuje oficjalnie jako Valdemar Tomaševski. Ziemię zwracano, ale Polakom oferowano ją z dala od terenów posiadanych przed wojną. Nieco lepiej wygląda sytuacja ze szkolnictwem. Choć problemów nie brakuje, na Litwie można się uczyć po polsku od przedszkola po uniwersytet.
Za rządów PO Tomaszewski cieszył się przychylnością ministra Radosława Sikorskiego. Minister uważał, że trzeba na niego stawiać, skoro Litwa nie wykonuje zapisów traktatu. – Na Rosjan machnęli ręką: „Skoro Tomaszewski musi z nimi trzymać, to niech trzyma” – mówi Antonowicz. Po 2015 r. AWPL była przekonana, że relacje z Polską będą jeszcze lepsze. PiS szło do wyborów z hasłami patriotycznymi, a obie partie zasiadają w tej samej frakcji w PE. I początkowo tak było.
– Wiemy o problemach, jakie mają Polacy tutaj. Potraktujemy te kwestie jako niezwykle priorytetowe – mówił w styczniu 2016 r. wiceszef MSZ Jan Dziedziczak na posiedzeniu Rady Związku Polaków na Litwie, powiązanego z AWPL (przewodniczący Mackiewicz jest posłem Akcji). – Dziedziczak początkowo przyjeżdżał z prawie endecką narracją, brzmiał niczym Robert Winnicki – śmieje się Radczenko. – Tomaszewskiemu wydawało się, że będzie kształtował politykę Polski wobec Litwy jak za Sikorskiego – przekonuje inny rozmówca.
Pod koniec 2016 r. PiS zmienił zdanie. Władze w Warszawie postanowiły przyjąć litewską ofertę nowego otwarcia. Jego kulisy opisywaliśmy w DGP w marcu 2018 r. Sprawdzianem intencji była zgoda na odbudowę linii kolejowej z należącej do Orlenu rafinerii w Możejkach do granicy z Łotwą w Reņģe. Prace niedawno ruszyły; linia ma zostać odbudowana do końca roku. Polska zaś zaczęła naciskać na AWPL, by zrezygnowała z irytowania Litwinów prorosyjską retoryką. Ważną rolę odegrała Urszula Doroszewska, od maja 2017 r. ambasador w Wilnie. – Pamiętam jedno z jej publicznych spotkań, na które przyszedł Tomaszewski. Ambasador, patrząc mu w oczy, mówiła, że 9 maja to nie powód do świętowania, tylko początek nowej okupacji – mówi jeden z gości spotkania.
– Wszystko było dobrze do wydarzeń na Ukrainie. Do tego czasu nikt kremlowskiej karty nie podnosił. A podczas wyborów w 2014 r. kandydatów zaczęto pytać, co myślą o Krymie – mówi Poszewiecka. Po agresji na Ukrainę wzrosła wrażliwość na prorosyjską retorykę, tymczasem Muksinow mówił, że sytuacja Litwy jako kraju pozbawionego surowców „nie pozwala jej na autonomiczne istnienie”, a Rozowa, że „straszenie rzekomym rosyjskim zagrożeniem” wpływa na wzrost przypadków depresji wśród Litwinów. – Klin między Polaków i Rosjan a Litwinów jest wbijany od dawna, i ze środka, i z Polski. Mówi się, że AWPL weszła w spisek z piątą kolumną. Nie ma w tym słowa prawdy – komentuje Poszewiecka.
Radczenko przypomina, że PiS szukał sojuszników w sporze o praworządność z UE i alians z Wilnem był mu na rękę. Ale kroplą, która przelała czarę – mówi inny rozmówca – był skandal z fakturami, który ujawniła „Rzeczpospolita”. W 2018 r. fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie (PPW) złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. ZPL miał prowadzić podwójną rachunkowość, a do Warszawy wysyłać zawyżone faktury. Senat przez PPW dotował pismo ZPL „Nasza Gazeta”. PPW zakwestionowała 120 faktur dotyczących jej druku w latach 2014–2016. W 2016 r. koszt druku wydania według ZPL wynosił średnio 1900 zł, a według drukarni – 613 zł. Różnica za trzy lata: 127,8 tys. zł. Jak potwierdziliśmy w fundacji, ZPL po ujawnieniu sprawy zwrócił nienależne środki za 2014 r., ale już nie za kolejne lata.
Prokuratura postawiła zarzuty sekretarzowi ZPL, który w 2018 r. przyjechał do Polski na wakacje. Inni liderzy związku przezornie się nad Wisłą nie pojawiają, a Warszawa z przyczyn politycznych nie chce angażować do ich ścigania śledczych z Litwy. Mackiewicz pisze na stronie ZPL, że wszystko było zgodne z prawem: „Sama fundacja może przesunąć wydatki z jednego rodzaju na inny w wymiarze do 15 proc. Jeżeli korekta ma być większa, to fundacja zwraca się do Kancelarii Senatu RP, która albo uznaje zasadność zmian, albo nie. Jeżeli nie uznaje, wówczas pieniądze należy zwrócić”. – Nigdy nie było żadnej fałszywej faktury. Wszystko to jest oszczerstwo. Nasza buchalter jest czyściutka – mówił w rozmowie z Zw.lt.
Doroszewska chciała przekonać Mackiewicza, by zrezygnował z kierowania ZPL. – Wydaje się jej, że może mnie, członka litewskiego parlamentu, wezwać do siebie i powiedzieć, że ogranicza moje prawa. A kim ona jest? – pytał Mackiewicz w rozmowie z Polskim Radiem. – Że nas ktoś będzie oszukiwał za granicą, na to sobie państwo polskie pozwolić nie może. I w państwa sprawie również zostały wyciągnięte konsekwencje, ponieważ pewne nieprawidłowości tam się pojawiły – mówił marszałek Senatu Stanisław Karczewski w kwietniu 2018 r. na Forum Polonijnym w Toruniu. Portal Zw.lt pisze, że doszło wtedy do „ostrej wymiany zdań” między nim a Cytacką.
Według naszych rozmówców Warszawa łudziła się, że uda się zmotywować opozycję w AWPL i ZPL do przejęcia władzy. Nic z tego. W maju 2018 r. w wyborach szefa związku 342 delegatów poparło Mackiewicza, ośmiu się wstrzymało, nikt nie był przeciw. Tymczasem ocieplenie relacji z Polską nie wpłynęło na załatwienie pisowni nazwisk. Istnieją dwa liberalizujące ją projekty, ale nie ma dla nich większości. Sejm woli je trzymać w zamrażarce, niż zaryzykować odrzucenie i skandal dyplomatyczny. Mimo to AWPL złagodniała. Odkąd w 2016 r. weszła do koalicji w radzie rejonu wileńskiego, udało jej się załatwić problem z akredytacją polskich szkół, a na poziomie centralnym pozyskać pieniądze na drogi.
Akcja coraz rzadziej podnosi stricte polskie postulaty, a częściej pozycjonuje się jako partia konserwatywna mogąca zainteresować także etnicznych Litwinów. Stąd dodanie do nazwy członu Związek Chrześcijańskich Rodzin. – Na części plakatów w ostatnich wyborach w drodze eksperymentu widniała tylko ta nazwa. Niewykluczone, że Tomaszewski bierze pod uwagę ostateczną zmianę nazwy partii na ZChR – mówi Antonowicz. Rosjanie, zgodnie z linią Kremla, woleliby inną ewolucję sojuszu z AWPL: przekształcenie Akcji i Aliansu w ruch wszystkich mniejszości narodowych. Nasi rozmówcy wskazują, że mogłoby to zagrozić pozycji Tomaszewskiego jako lidera, więc jest mało prawdopodobne.