Wicepremier złożył wniosek o wotum nieufności wobec własnego rządu i chce przedterminowych wyborów.
O losach populistycznego rządu Ligi i Ruchu 5 Gwiazd przesądziło głosowanie w sprawie kolei dużych prędkości pomiędzy Turynem a Lyonem. Pomimo sprzeciwu koalicjanta kierowanej przez Matteo Salviniego Lidze udało się uzyskać poparcie dla projektu w Senacie dzięki głosom ugrupowań opozycyjnych. To nie pierwsza awantura w populistycznym gabinecie. Wspierająca biznes Liga wielokrotnie spierała się z prosocjalnym i proekologicznym Ruchem o kwestie podatkowe, projekty infrastrukturalne, budżet czy w ostatnim miesiącu o poparcie dla nowej przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. To jednak kolej może przesądzić o losach włoskiego rządu. Liga w piątek, dwa dni po głosowaniu w Senacie, złożyła wniosek o wotum nieufności dla własnego rządu. Oznacza to, że przebywający na wakacjach parlamentarzyści muszą wrócić na głosowanie do Rzymu. Zgodnie z włoskim prawem Senat i Izba Deputowanych rozpatrują wniosek o wotum nieufności w ciągu dziesięciu dni od jego złożenia.
Premier Giuseppe Conte, profesor prawa, na stanowisku szefa rządu postrzegany jako technokrata, w poprzednich miesiącach wielokrotnie pełnił rolę mediatora pomiędzy skłóconymi koalicjantami. Tym razem również podjął rozmowy z Salvinim. Włoskie media donosiły, że kierujący Ligą wicepremier i minister spraw wewnętrznych jako warunek dalszego trwania rządu postawił Ruchowi kilka warunków, w tym dymisję najbardziej konfrontacyjnych ministrów i odejścia od swojej polityki w wywołujących kolizję punktach. Ruch jednak się nie zgodził.
Reklama
Jak ujawnił Conte, po tym spotkaniu Salvini miał mu powiedzieć, że chce zdyskontować w przedterminowych wyborach duże poparcie dla swojego ugrupowania. Liga w czasie 14 miesięcy pracy gabinetu zdążyła podwoić swoje notowania, które teraz oscylują wokół 35 proc. Tymczasem poparcie dla Ruchu 5 Gwiazd spadło z 34 do 17 proc. Salvini może liczyć na zwycięstwo, dlatego gra na kryzys i szybką elekcję. Chce, by do głosowania doszło jeszcze w tym tygodniu. Conte odpowiedział przywódcy Ligi, że to nie on decyduje o tym, co robi parlament. Szanse jednak na to, że premierowi uda się przetrwać głosowanie, wydają się niewielkie. Media spekulowały, że zamiast koalicji z Ligą Ruch 5 Gwiazd mógłby nawiązać współpracę z opozycyjną Partią Demokratyczną, ale polityk tej ostatniej, były premier Matteo Renzi, stanowczo zaprzeczył.

Reklama
Włoska konstytucja w kryzysowych sytuacjach daje duże uprawnienia prezydentowi – to on decyduje o rozwiązaniu parlamentu i ogłoszeniu nowych wyborów. Dlatego wyjście z kryzysu będzie zależało od postanowień zapadających na Kwirynale, gdzie mieści się siedziba głowy państwa. Obok przedterminowych wyborów i powołania rządu w nowym składzie istnieje jeszcze trzecia droga. Media odnotowują, że prezydent Sergio Mattarella obawia się wyborów na jesieni, bo to może oznaczać problemy z przyjęciem budżetu na 2020 r. To kwestia drażliwa w relacjach z Brukselą, która była o krok od uruchomienia wobec Rzymu procedury nadmiernego deficytu w związku ze zbyt dużą luką we włoskich finansach. Teoretycznie Mattarella mógłby powołać rząd techniczny, który zająłby się budżetem, a z wyborami wstrzymałby się do początku przyszłego roku. Taki ruch mógłby być jednak źle przyjęty przez Włochów.
Chociaż rozłam w rządzie pomiędzy skonfliktowanymi koalicjantami wieszczono od miesięcy, Salvini zwlekał, markując współpracę z Ruchem 5 Gwiazd. Komentatorzy zastanawiają się, dlaczego zdecydował się zagrać ostro dopiero teraz. „Financial Times” powołując się na polityka bliskiego Salviniemu twierdzi, że chodziło o presję ze strony jego własnego ugrupowania, które domagało się od lidera stanowczych kroków od czasu, kiedy padły oskarżenia o finansowanie Ligi przez Kreml.