Komentując doniesienia amerykańskiego portalu BuzzFeed na temat finansowania włoskiej Ligi przez ludzi Kremla, już dziś z całą pewnością można powiedzieć, że Matteo Salvini nie kłamie.
To rzadka cecha. Nieczęsto zdarza się, że polityk w tak drażliwej, w zasadzie egzystencjalnej sprawie mówi prawdę. Antymigranckie ugrupowanie nie poprosiło i nie wzięło „ani jednego lira” z Rosji. Nie mogło, bo Rzym jest jednym z założycieli unii walutowej i od 2002 r. włoski lir – podobnie zresztą jak sanmaryński i watykański – jest poza obiegiem. W tym sensie Salvini mówi o faktach.
Ale faktem jest też nagranie, na których słychać, jak jego współpracownik Gianluca Savoini rozmawia z Rosjanami o finansowaniu Ligi. Główny oskarżony o przyjęcie pieniędzy nie jest szeregowym współpracownikiem, ale człowiekiem z najbliższego otoczenia Salviniego. Już pięć lat temu budował on kontakty w Moskwie po linii partyjnej z putinowską Jedną Rosją.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.