Razem z V4 i krajami bałtyckimi Polska może wspólnie przedstawić nowej szefowej Komisji Europejskiej zestaw tek dla tej części Europy.
Reklama
Wspólne przedstawienie propozycji miałoby ułatwić zdobycie przez naszego kandydata ważnej teki. Rozmowy na ten temat trwają. Regionalny pakiet ma być gotowy w ciągu tygodnia. Potem propozycje regionu premier Mateusz Morawiecki ma przedstawić przyszłej przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen.
Podczas czwartkowego spotkania szefowa Komisji usłyszała od Mateusza Morawieckiego nie tylko, że naszym kandydatem na komisarza jest Krzysztof Szczerski, ale także, że interesują nas takie teki jak: energia, handel, infrastruktura, klimat, konkurencyjność, obronność, rozwój rynku cyfrowego czy wspólny rynek. To bardzo szeroki wachlarz i wiele z tych obszarów nie kojarzy się z szefem gabinetu prezydenta. Ale jak zwracają uwagę nasi rozmówcy z rządu i Pałacu Prezydenckiego, Szczerski pracował niegdyś w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, był wiceszefem MSZ i jednym z promotorów projektu Trójmorza, który opiera się na związkach gospodarczych i infrastrukturalnych, dlatego może aspirować do tylu tek.
– Najlepiej w jego profilu mieściłyby się sprawy obronne czy infrastruktura – mówi jeden z polityków PiS. Najmniej prawdopodobne wydaje się uzyskanie dla Polski komisarza związanego z energią i klimatem. Nie zapowiada się także, byśmy zabiegali w tym kontekście o kwestie związane z rynkami finansowymi. Choć taka teka pozwalałaby chronić się przed tym, by ewentualne restrykcje związane z polityką klimatyczną były wprowadzane poprzez regulacje finansowe dotyczące ratingów czy ograniczenia finansowania na poszczególne rodzaje inwestycji.
Jak wynika z naszych rozmów, fakt, że premier Morawiecki poinformował o kandydaturze Krzysztofa Szczerskiego tuż po czwartkowej rozmowie z von der Leyen, świadczy o tym, że sama nowa przewodnicząca dała zielone światło dla tej nominacji. Ale ze strony Niemki nie padła na razie żadna konkretna deklaracja dotycząca teki dla Polaka. Nowej szefowej Komisji zajmie trochę czasu ułożenie komisyjnej układanki, w której będzie musiała pogodzić oczekiwania 28 krajów. Całość zostanie dopięta dopiero w nadchodzących tygodniach.
Choć zaproponowany przez PiS Szczerski został przyjęty przez nową przewodniczącą, to jego nominacja nie jest przesądzona, bo musi jeszcze zdobyć aprobatę Parlamentu Europejskiego. A to może nie być proste. Jak słyszymy w rządzie, Warszawa bierze pod uwagę scenariusz, że polski kandydat polegnie w europarlamencie. Nie tylko zresztą on. – Odrzucony może zostać więcej niż jeden kandydat, bo izba będzie chciała pokazać swoją władzę. Po tym, jak przywódcy utrącili procedurę Spitzenkandidaten, PE czuje się zignorowany. Przez lata zdobywał władzę, a teraz ją stracił – mówi nasz rozmówca w rządzie.
Odrzucenie pierwszego kandydata PiS to jednak pomysł nienowy. Już na początku kwietnia pisaliśmy, że w Brukseli rozważany jest scenariusz, by w ramach nauczki dla Polski za problemy z praworządnością odrzucić pierwszego wysuniętego przez Warszawę kandydata. Nowa przewodnicząca również musi się liczyć z PE, na który sama nie ma wielkiego wpływu. Pokazało to głosowanie w sprawie jej własnej nominacji, wygrane zaledwie dziewięcioma głosami. Ale kandydatury poszczególnych komisarzy są opiniowane w europarlamentarnych komisjach. To szansa dla Szczerskiego, bo jeśli o swoją nominację będzie walczyć w komisjach gospodarczych, problem praworządności w debacie może zejść na drugi plan.
– Mieliśmy kandydatów bardziej na zwarcie. Co prawda Szczerski nie jest technokratą, ale nie jest też twarzą sporu o praworządność, z którym nie miał za wiele wspólnego – tłumaczy nasz rozmówca. W europarlamentarnej awanturze może jednak nie chodzić tylko o to, kto, ale i co dostanie polski komisarz. Pięć lat temu kandydat wysunięty przez rząd Viktora Orbána sam nie budził kontrowersji. Europosłowie nie chcieli jednak dać węgierskiemu komisarzowi odpowiedzialności za społeczeństwo obywatelskie. Dopiero po wyjęciu jej z jego teki Tibor Navracsics został komisarzem ds. sportu i edukacji.