Moment opiniowania i wyboru Krzysztofa Szczerskiego na unijnego komisarza przypadnie na apogeum walki wyborczej.
Reklama
Choć premier Mateusz Morawiecki ogłosił publicznie kandydaturę Krzysztofa Szczerskiego na polskiego komisarza, to formalnie musi być ona jeszcze przyjęta przez rząd. To nastąpi zapewne w najbliższych dniach, możliwe, że w trybie obiegowym. Później kandydata na komisarza czeka przesłuchanie przez sejmową komisję, co ma nastąpić najpóźniej w ciągu trzech tygodni od decyzji rządu. To może być pierwsza próba, bo kandydaturę mogą wziąć na celownik posłowie opozycji. Dla PiS będzie to rodzaj przygotowania artyleryjskiego przed batalią w Parlamencie Europejskim. Bez względu na to, jak się zachowa opozycja wobec kandydatury szefa gabinetu prezydenta, nie będzie on miał kłopotów z pozytywną rekomendacją w Sejmie – w komisji posłowie PiS mają większość.
Inaczej może być w Parlamencie Europejskim. Najpóźniej w pierwszej dekadzie września Ursula von der Leyen pokaże propozycję składu swojej komisji z przydzielonymi tekami. Później kandydaci na komisarzy będą wysłuchiwani i opiniowani przez komisje parlamentarne. To może nastąpić w końcówce września lub na początku października, czyli w momencie gdy kampania w Polsce będzie wchodziła w decydującą fazę. Dla polskich posłów z opozycyjnych ugrupowań może to być pokusa do krytyki kandydata, choć PO deklaruje wstrzemięźliwość. – Polska powinna mieć dobrego reprezentanta w ważnym obszarze gospodarczym. Za każdego trzymamy kciuki, tylko nie chcemy się wstydzić na końcu – mówi Andrzej Halicki z PO. I dodaje, że niezależnie od tego, iż jest postrzegany jako osoba zdolna do dialogu, to będą padały pytania dotyczące jego kontrowersyjnych wypowiedzi czy książki o utopii Europejskiej.
Także w PiS jest świadomość, że Szczerski może mieć kłopoty. Usłyszeliśmy nawet od polityków partii rządzącej, że szanse na przejście Szczerskiego przez sito w PE oceniają „pół na pół”. – To kandydat uniwersalny, ale jak będą chcieli się wyżyć na jakimś kandydacie, to najłatwiej na naszym – mówi jeden z europosłów. Na tym z kolei może skorzystać opozycja. Nawet jeśli powstrzyma się od krytyki wprost, nie wypuści z ręki argumentu o słabej pozycji PiS w Europie.
Potencjalne problemy Szczerskiego w europarlamencie nie będą wynikać tylko z tego, że europosłowie będą chcieli dać polskiemu rządowi „lekcję praworządności”. Jeden z naszych rozmówców w Brukseli mówi, że izba czuje się „upokorzona” ostatnimi rozgrywkami między instytucjami. Ostatecznie wyszło na to, że o obsadzie najwyższych stanowisk zdecydowała Rada Europejska z 28 przywódcami. Zignorowano Parlament i promowaną przez niego procedurę wyłaniania przewodniczącego KE znaną jako Spitzenkandidaten. Ursula von der Leyen, która od listopada ma objąć tę funkcję, została zaproponowana w kuluarach rozmów europejskich liderów, odrzucono natomiast kandydatów wyłonionych kilka miesięcy temu przez poszczególne rodziny polityczne. Dlatego retorsje europarlamentu będą, ale nikt jeszcze nie wie jakie. – Szczerze mówiąc, Parlament Europejski to najbardziej nieprzewidywalna instytucja w Brukseli. Nad tym, co tam się dzieje, mało kto panuje. Ofiarą tego gniewu może paść Węgier albo Polak, ale równie dobrze może się to obrócić przeciwko Włochom, wiele zależy od dynamiki przesłuchań kandydatów – uważa nasz rozmówca.
W Brukseli wysunięcie Szczerskiego na polskiego kandydata na komisarza jest jednak odbierane jako sprytne posunięcie Warszawy, w odróżnieniu od kandydatury Beaty Szydło proponowanej na szefową europarlamentarnej komisji ds. zatrudnienia, która dwukrotnie została odrzucona przez europosłów. – Ona jest powszechnie w PE znana jako obrończyni zmian PiS w sądach, a Szczerski w ogóle nie jest z tym kojarzony. On na pewno ma szansę, jeśli maksymalnie odetnie się od sporu o praworządność, będzie merytoryczny i nie da się sprowokować do obrony tego, co PiS zrobił z sądami – słyszymy. Wiele także będzie zależało od teki. Warszawa liczy, że jeśli będzie to teka infrastrukturalna czy inna gospodarcza, to łatwiej będzie uniknąć serii pytań dotyczących praworządności i negatywnej rekomendacji dla kandydata. PiS musi się jednak liczyć z tym, że w razie porażki Szczerskiego konieczne będzie wysunięcie kolejnego nazwiska.