Śledczy wyjaśniają kolejne szczegóły kontaktów partii wicepremiera z Kremlem. Rządowi koalicyjnemu grozi rozpad także z innych powodów.
Wczoraj z tzw. Russiagate w senacie musiał tłumaczyć się premier Włoch Giuseppe Conte. Polityk przedstawił informacje, które wskazują, że Liga, partia tworząca rząd razem z Ruchem Pięciu Gwiazd, próbowała podczas wizyty w Moskwie w październiku ub.r. doprowadzić do nielegalnej transakcji z osobami powiązanymi z Kremlem. Szczegóły rozmów wyszły na jaw dzięki nagraniu, które pozyskał i opublikował amerykański portal BuzzFeed.
Na taśmach słychać, jak Gianluca Savoini, bliski współpracownik szefa Ligi Mattea Salviniego, przedstawia następujący plan: rosyjska firma, której nazwa na nagraniu nie pada, miała sprzedać włoskiemu koncernowi Eni paliwo po obniżonej cenie. Różnica pomiędzy normalną a „promocyjną” stawką miała poprzez wielu biznesowych pośredników trafić na konto Ligi. 65 mln dol., jak wylicza BuzzFeed, miało zasilić konto partii i wspomóc kampanię przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Reklama
Sam Salvini konsekwentnie podtrzymuje, że nie ma nic wspólnego z rozmowami, jakie odbył jego współpracownik w Moskwie, choć wiadomo, że w tym czasie również przebywał w stolicy Rosji, a z Savoinim jadł nawet kolację w dniu poprzedzającym nagrane spot kanie. Odmówił składania wyjaśnień w senacie, więc to premier Conte musiał go tłumaczyć, bo pilnych wyjaśnień domagała się nie tylko opozycyjna Partia Demokratyczna, ale i rządowy koalicjant.

Reklama
Oskarżenia i medialne spekulacje będą towarzyszyć Lidze i jej liderowi przez kolejne miesiące, bo sprawa trafiła już w ręce włoskich organów ścigania. Śledztwo prowadzi Fabio De Pasquale, słynny prokurator, który w latach 90. XX w. tropił afery korupcyjne na szczytach władzy, a w 2013 r. doprowadził do skazania byłego premiera Silvia Berlusconiego za przestępstwa podatkowe. W sprawie Russiagate śledczy zajęli już telefony i sprzęt komputerowy Gianluki Savoiniego, prawnika Gianluki Merandy i doradcy finansowego Francesco Vannucciego, którzy brali udział w rozmowach z Rosjanami. Zespół szukał odpowiedzi na pytanie, czy rozmowy toczyły się za zgodą i wiedzą szefostwa partii, w tym samego Salviniego. Dotychczas ujawnione informacje nie wskazują, jakoby dyskutowany w Moskwie scenariusz doszedł do skutku.
Oskarżenia wydają się nie mieć wpływu na poparcie, jakim Salvini, wicepremier i minister spraw wewnętrznych, cieszy się wśród Włochów. Z najnowszych badań przeprowadzonych przez włoską sondażownię SWG wynika, że na Ligę chce oddać głos 37,8 proc. respondentów. To wynik ponad dwukrotnie lepszy od tego, który ugrupowanie odnotowało w wyborach parlamentarnych w marcu 2018 r.
Po ponad 12 miesiącach od powołania wspólnego rządu wśród koalicjantów coraz częściej dochodzi do spięć. Ruch Pięciu Gwiazd, zanim stał się partią rządzącą we Włoszech, był nieformalnym ruchem sprzeciwu wobec korupcji u szczytów władz. Lider ugrupowania Luigi Di Maio stoi więc teraz po stronie domagających się gruntownego prześwietlenia relacji Ligi z Kremlem. Di Maio, również wicepremier oraz szef resortu gospodarki, sprzeciwia się także planom nadania większej autonomii północnym regionom Włoch. Takich zmian chce Salvini, bo na bogatej północy mieszka jego tradycyjny elektorat.
Obaj liderzy kłócą się także o linię szybkiej kolei TAV, która m.in. tunelem wydrążonym w Alpach ma połączyć włoski Turyn z francuskim Lyonem. Miliardowa inwestycja dzieli włoskie społeczeństwo od czasów podpisania umowy w tej sprawie w 2001 r. Obecnie Salvini jest gorącym zwolennikiem inwestycji, a Di Maio ją krytykuje ze względu na gigantyczne koszty i szkody dla środowiska naturalnego. Premier Conte wyraził wczoraj poparcie dla kontynuowania projektu. Ostateczną decyzję parlament podejmie jutro. Spodziewane wsparcie inwestycji jeszcze bardziej podzieli i tak już mocno skłóconych koalicjantów. W poniedziałek Salvini, odpowiadając na pytania włoskich dziennikarzy o przyszłość koalicji, powiedział, że ta „znajduje się w rękach Boga”.