Sąd Apelacyjny Armenii utrzymał w piątek w mocy decyzję o aresztowaniu byłego prezydenta kraju Roberta Koczariana, który jest oskarżony o obalenie ustroju konstytucyjnego w roku 2008. O decyzji sądu poinformowali adwokaci Koczariana.
Reklama

Według jednego z nich były prezydent, którego nie było na sali sądowej, stawił się osobiście w piątek w siedzibie Służby Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie znajduje się areszt.

Koczarian uznał decyzję Sądu Apelacyjnego o swym aresztowaniu za polityczną wendetę. Jego oświadczenie w tej sprawie przedstawił w piątek dziennikarzom szef kancelarii byłego prezydenta Wiktor Sogomonian.

"To, co się dzieje, to nic innego jak osobiste porachunki, wendeta w stosunku do mnie i do mojej rodziny" - napisał Koczarian. Według byłego prezydenta jego autorytet, dokonania i polityczne perspektywy spędzają sen z powiek obecnemu przywódcy kraju, którego Koczarian cytowany przez rosyjskie media nazwał "populistą, niepotrafiącym rządzić krajem".

W lipcu Specjalna Służba Śledcza Armenii postawiła byłemu prezydentowi zarzut wystąpienia przeciwko ładowi konstytucyjnemu państwa. Zarzut postawiono po wznowieniu dochodzeń w sprawie dotyczącej rozpędzenia demonstracji z 1 marca 2008 roku przeciwko domniemanemu sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich. W stan oskarżenia postawiono wówczas także generała Jurija Chaczaturowa, sekretarza generalnego Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Jemu również postawiono zarzut próby obalenia ustroju. W 2008 roku Chaczaturow był dowódcą garnizonu wojskowego w stolicy kraju. Chaczaturowa od razu wypuszczono z aresztu za kaucją.

W lutym i marcu 2008 roku armeńska opozycja prowadziła akcje protestu w centrum Erywania. Na ich czele stał pierwszy prezydent Armenii Lew Ter-Petrosjan, który właśnie przegrał prezydenckie wybory z Serżem Sarkisjanem, "delfinem" ustępującego po 10 latach Koczariana. Opozycja kwestionowała wyniki. 1-2 marca akcje protestu przekształciły się w starcia z policją, w następstwie czego zginęło co najmniej 10 osób, a ponad 250 zostało rannych.

Śledztwo w sprawie wydarzeń z 2008 roku wznowiono w Armenii wkrótce po objęciu w maju stanowiska premiera przez Nikola Paszyniana. Koczariana aresztowano 27 lipca po przesłuchaniu. W sierpniu Sąd Apelacyjny w Erywaniu podjął decyzję o zwolnieniu go z aresztu, uznano bowiem, że korzysta on z "immunitetu konstytucyjnego".

Rosyjska agencja TASS pisze, że 15 listopada Sąd Kasacyjny Armenii przychylił się częściowo do wniosku Prokuratury Generalnej i skierował sprawę Koczariana do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Apelacyjny.

Obrońcy byłego prezydenta zapowiedzieli w piątek apelację w sprawie jego (ponownego) aresztowania w Sądzie Kasacyjnym, zamierzają też zaskarżyć tę decyzję w Europejskim Trybunale Praw Człowieka (ETPCz). Poinformował o tym jeden z adwokatów Koczariana Ruben Saakian.

W niedzielę odbędą się w Armenii przedterminowe wybory parlamentarne.