Jako kibic nie znoszę awantur na stadionach – to jasne. Są one zresztą rzadkością (w przeciwieństwie do chamstwa). Ale reakcja wojewody wielkopolskiego, który kazał zamknąć stadion Lecha Poznań na 8 meczów, wzburzyła mnie. Klubów nie należy karać za to, że organizują mecze, których bezpieczeństwo zależy przede wszystkim od kibiców. To, co się stało podczas meczu Kolejorza z Legią Warszawa, to efekt działania wadliwego systemu, który również toleruje państwo – a nie powinno.
Wiele lat temu przyjęliśmy model samodzielności klubów, również w sprawach zapewnienia bezpieczeństwa na trybunach. Wszędzie tam, gdzie wyłoni się silne środowisko fanowskiej chuliganki, kluby są zepchnięte do defensywy. Nawet tak wielkie jak Legia Warszawa czy Lech Poznań są po prostu słabsze. W rezultacie albo wchodzą z kibolami w sojusze, albo – kiedy z sojuszy tych niewiele wynika – schodzą z linii ciosu. Ochroniarze zatrudniani przez kluby to w porównaniu z odpowiednio wyszkolonymi oddziałami policji szkodliwi amatorzy. Gdyby chcieć zastraszyć kiboli, to odpowiednią sferą jest dopiero przestrzeń interesów i interesików, także tych nieuznawanych przez polskie państwo za legalne. Klub ma tu niewielkie możliwości oddziaływania. Państwo – duże.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.