"Meteora" - recenzja

"Meteora"
"Meteora"Media
26 sierpnia 2013

Oglądając „Meteorę”, trzeba zapomnieć o trywialnym przesłaniu (miłość erotyczna kontra miłość duchowa) oraz wątpliwych konceptach dramaturgicznych – to film do smakowania estetycznego.

Środkowa Grecja, Tesalia. Widnokrąg ogranicza się do dwóch płaszczyzn, nieboskłon zlewa się z ziemią, tworząc impresjonistyczną całość, prześwietloną wiecznym słońcem. Pierwsze minuty seansu upływają w poznawczym stuporze: ziemia bezludna, ziemia obiecana, alternatywny wariant raju. Ale tutaj również toczy się zwyczajne życie ostro skontrastowane z egzystencją mnichów zamieszkujących w górujących nad miasteczkiem klasztorach, usytuowanych 500 metrów nad poziomem morza na szczycie filarów z piaskowca w masywie Meteorów. Kiedyś funkcjonowały tutaj 24 monastyry, dzisiaj czynnych jest sześć – cztery męskie i dwa żeńskie. W filmie Stathoulopoulosa plebejski gwar życia towarzyszy klasztornej ascezie i wyciszeniu, a popularne greckie przyśpiewki modlitwom porannym i wieczornym. Zapach świec i kadzidła zostaje zderzony z fetorem potu, spalin i rozregulowanym rytmem niekończącego się lata.

Pozostało 71% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.