W świetnym „Pocałunku” w warszawskim Teatrze Ateneum jest liryzm, humor, ale i zaskakująco dużo cynizmu. No i Marzena Trybała oraz Krzysztof Tyniec. Wyborni.
Jeżeli dobrze czytam pomysł dyrektora Andrzeja Domalika, wspieranego przez kierownika literackiego Tadeusza Nyczka, na Scenę 61 w teatrze na Powiślu, streściłbym go hasłem „Małe sztuki z wybitnymi aktorami”. W minionym już sezonie mieliśmy najpierw „Siłę przyzwyczajenia”, rzecz niemałą, bo zawierającą w sobie niemal wszystkie ważne tematy twórczości Thomasa Bernharda. One wybrzmiały, ale najważniejsza w tym przedstawieniu była wirtuozerska rola dawno niewidzianego Krzysztofa Gosztyły, świadomie dialogująca z kreacją Tadeusza Łomnickiego w „Komediancie” tego samego autora. Było także „W progu” – sztuczka Glena Bergera taka sobie, ale jej słabości wynagradzał bliski kontakt z Marianem Opanią. Dobrze, że w Ateneum przypomnieli sobie, że mają takich aktorów, i pod nich kroją repertuar.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.