Bohaterowie „Czterech słońc” rozpaczliwie poszukują mistycyzmu, który mógłby nadać ich życiu sens.
Bohdan Sláma uwielbia zaskakiwać swoich widzów. W debiutanckich „Dzikich pszczołach” reżyser pozwolił mieszkańcom zapadłej wsi na prowadzenie filozoficznych rozmów o „potrzebie wertykalności”. W „Szczęściu” udowadniał, że osiągnięcie tytułowego stanu jest możliwe nawet na obskurnym czeskim blokowisku. Także w najnowszych „Czterech słońcach” Sláma przekonuje, że nic nie jest tym, czym wydaje się na początku. Wpozornie nudnej rzeczywistości czeskiej prowincji roznosi się przecież słodkawy zapach marihuany, a głuchą ciszę przerywają pretensjonalne tyrady samozwańczego mistyka. W przejmującym finale funkcjonujący na takich zasadach świat staje się areną „małej apokalipsy”.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.