„Śródziemie: Cień Mordoru” to gra, która spodoba się nie tylko fanom Tolkienowskiej sagi i filmowgo cyklu Petera Jacksona
Nadciąga pierwsza duża – a może i największa – premiera kinowa tej zimy, czyli domknięcie trylogii „Hobbit” pod batutą Petera Jacksona, ale dostępne od jakiegoś czasu „Śródziemie: Cień Mordoru” nie jest produktem towarzyszącym zbliżającemu się blockbusterowi, choć taka, a nie inna data wypuszczenia gry na rynek może sprzedaży jedynie pomóc. O ile jednak film koncentruje się na epickości wywiedzionego z prozy Tolkiena spektaklu, o tyle gra przedstawia ledwie fragmencik ogromnej sagi, gdyż historia traktuje o prywatnej zemście skrzywdzonego Gondorczyka. Pod kontrolę oddano graczowi niejakiego Taliona (głosu i talentu użyczył mu niezastąpiony Troy Baker), strażnika Czarnej Bramy zamordowanego z rodziną podczas ataku odradzającej się armii Saurona. Pół człowiek, pół zjawa rusza do Mordoru, aby pomścić żonę, syna i siebie. I tyle. Ale wątła fabuła to chyba jedyny poważniejszy mankament gry.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.