Neil Gaiman "Ocean na końcu drogi" - recenzja

"Ocean na końcu drogi"
"Ocean na końcu drogi"Media
5 listopada 2013

Neil Gaiman, snując opowieść z pogranicza baśni i powieści grozy, znów dowodzi, że pokłady jego wyobraźni są niewyczerpane.

„Dokładnie pamiętam swoje dzieciństwo. Wiedziałem straszne rzeczy, ale zdawałem sobie sprawę, że nie mogę powiedzieć o nich dorosłym. Przeraziłyby ich” – powiedział kiedyś Neil Gaiman. Dziecięcy bohaterowie książek brytyjskiego autora fantasy nie są z tych, co biegają po podwórku i kopią piłkę. To mali outsiderzy. Nie ufają starszym, a może po prostu nie potrafią znaleźć z nimi porozumienia. W „Koralinie” miejsce matki tytułowej bohaterki zajmuje przerażająca istota z guzikami zamiast oczu. Nika w „Księdze cmentarnej” wychowują duchy. Bohaterem „Oceanu na końcu drogi” jest czterdziestokilkuletni mężczyzna, który po latach wraca do miasta, gdzie dorastał. Jego dzieciństwo było ponure i odludne. Ze zgrozą wspomina koszmarne przyjęcie urodzinowe, na którym nie pojawił żaden z zaproszonych kolegów. Ale były też inne mrożące krew w żyłach zdarzenia, znacznie bardziej tajemnicze, takie, o których nie mówi się dorosłym.

Pozostało 54% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.