Lekturze „Wiedźmina. Sezonu burz” towarzyszy spektrum emocji – od zdumienia po radość, od rozczarowania po zachwyt
Niech ktoś mi pokaże drugi polski produkt popkultury, który budziłby tak silne emocje. O wiedźminie piszą i mówią wszyscy – tyle że przez ostatnich kilka lat mowa była o spektakularnym sukcesie, jaki odniosła gra oparta na twórczości Andrzeja Sapkowskiego. Tymczasem właśnie dostaliśmy do rąk nową powieść o zabójcy potworów. Nie mam wątpliwości, że wielu czytelników na tę książkę czekało bardzo długo. Pewnie równie wielu sądziło, że owa książka nigdy nie powstanie – Sapkowski doskonale przecież poradził sobie z nowymi literackimi wyzwaniami. Jego rozpoczęta „Narrenturmem” trylogia husycka to rzecz wielka, choć mam wrażenie, że mocno niedoceniona: „poważni” krytycy literaccy nie byli chyba gotowi zniżyć się do poziomu prozy masowej, wielbiciele fantasy wciąż płakali po wiedźminie. No to teraz Geralt z Rivii wrócił.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.