Chciałoby się powiedzieć – jeszcze jedna biografia Ingrid Bergman i stracę przytomność. Ileż to już książek ujawniało sekrety i sekreciki z życia szwedzkiej gwiazdy, iluż to autorów dokonywało analizy jej filmów, zliczyć chyba nie sposób. A jednak można dopisać do tych tysięcy stron jeszcze parę. Można, jeśli jest się Aleksandrą Ziółkowską-Boehm, żoną kuzyna hollywoodzkiej ikony.
Jej mąż Norman Boehm udostępnił na potrzeby recenzowanej publikacji prywatną korespondencję i zdjęcia, co jest zapewne rarytasem dla kolekcjonerów lubujących się we wcześniej niepublikowanych materiałach o Bergman, choć w większości dotyczą one spraw dość trywialnych, codziennych, to kartki z życzeniami i pisane naprędce w hotelowych pokojach listy. Takie jednak było i założenie autorki, która filmom poświęca tutaj niewiele miejsca, skupiając się – trzeba dodać, że zważywszy na niewielką objętość książki, dość pobieżnie – na przybliżeniu po raz wtóry życiorysu aktorki, choć, co istotne, głównie z perspektywy mieszkającej w Stanach Zjednoczonych rodziny.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.