Stodolak: Dziękujmy Bogu za imigrantów ekonomicznych

imigranci, uchodźcy
imigranci, uchodźcyShutterStock
1 marca 2017

Słynna polska gościnność to często cecha fasadowa. W głębi naszej zbiorowej duszy naprawdę nie lubimy gości, którzy chcą u nas zagościć na dłużej. W szczególności imigrantów ekonomicznych. Niesłusznie. Pojęcie imigranta ekonomicznego zrobiło medialną furorę od czasu, gdy do bram Unii Europejskiej zastukały tłumy uciekinierów z Bliskiego Wschodu. „To nie uchodźcy! To imigranci ekonomiczni!” – denuncjowano. „Przychodzą do Europy po nasze zasiłki!”.

Możliwe, a nawet bardzo możliwe, że w Europie Zachodniej socjal rzeczywiście jest mocnym magnesem na imigrantów. Szacuje się np., że na imigrantów w Szwecji, którzy stanowią 16,5 proc. całej populacji, przypada ponad 65 proc. wszystkich wydatków socjalnych. W Polsce jednak takich problemów nie ma. Od czasu transformacji ustrojowej zasiłki, które wypłacamy bezrobotnym, są bardzo niskie. W tym roku jest to np. 831 zł. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pokonywałby tysięcy kilometrów dla takiej kwoty. Okej – imigrant o statusie uchodźcy przez pierwszy rok pobytu w Polsce może liczyć na odrobinę więcej, bo na blisko 1300 zł, ale to wciąż skrajnie mało, biorąc pod uwagę, że musi za to opłacić mieszkanie, pożywienie i odzież.

Jeśli imigranci nie przyjeżdżają do Polski po socjal, to po co? Odpowiedź może być tylko jedna: przyjeżdżają tu po prostu pracować. Potwierdzają to chociażby eksperci NBP, którzy w raporcie z 2013 r. piszą, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w Polsce „w przeciwieństwie do wielu krajów UE15 stosunkowo małe znaczenie miał napływ poszukiwaczy azylu oraz członków rodzin migrantów już przebywających w kraju”, a „dominującą część całości imigracji można opisywać w kategoriach mobilności zarobkowej”. Imigrant ekonomiczny w kontekście polskim nie jest więc społecznym wampirem wysysającym ciężko zarobione pieniądze z portfela tubylców. Przeciwnie, to ktoś, dzięki komu tubylcy się bogacą.

Mniejszość arabska (w sile ok. 20 tys. osób) przyrządza nam smaczne i tanie kebaby, Azjaci z Dalekiego Wschodu (w sumie ok. 100 tys. Chińczyków i Wietnamczyków) do orientalnej gastronomii dorzucają tani handel i działalność typu import-eksport, a Ukraińcy, Białorusini i Rosjanie, którzy do Polski zjechali w imponującej sile miliona osób, wznoszą domy, w których potem mieszkamy. Dzięki nim nasza gospodarka nabiera dynamiki – tak samo jak gospodarka Wielkiej Brytanii nabiera dynamiki dzięki pracującym tam Polakom. To, że polskie państwo nie rozdawało na lewo i prawo socjalu, sprawiło, że przyciągnęliśmy wyłącznie pracowitych i zaradnych imigrantów. Bo przyznajmy, w Polsce bez znajomości języka polskiego od biedy uratować mogą wyłącznie finezja, zaradność i umiejętność dostrzegania szans biznesowych. No, chyba że jest się zesłanym na polski odcinek dyrektorem jakiegoś międzynarodowego koncernu. Wtedy wystarczy po prostu być.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.