Rosyjskie elity władzy są coraz bardziej niezadowolone z kierunku, w którym Władimir Putin prowadzi Rosję. Przeciągająca się wojna na Ukrainie i narastające problemy gospodarcze sprawiają, że rośnie wśród nich poczucie zbliżającej się katastrofy. – Z każdym dniem coraz więcej osób rozumie, że wciąż podejmowane są całkowicie bezsensowne i autodestrukcyjne decyzje – mówi jeden z wpływowych rosyjskich biznesmenów. Zmianę nastrojów w Moskwie potwierdzają zachodnie służby wywiadowcze.
Zniknęło poczucie, że Rosja ma przed sobą jakąś przyszłość
– W tym roku nastroje w elitach wyraźnie się zmieniły. Widać głębokie rozczarowanie Putinem – powiedział wpływowy rosyjski biznesmen w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "The Guardian". Jak dodał, coraz silniejsze jest poczucie zbliżającej się katastrofy.
– Coraz więcej osób rozumie, że wciąż podejmowane są całkowicie bezsensowne i autodestrukcyjne decyzje. Ludzie, którzy wcześniej bronili Putina, już tego nie robią. Zniknęło poczucie, że kraj ma przed sobą jakąś przyszłość – stwierdził rozmówca.
Putin chce zająć Donbas za wszelką cenę. Jeśli osiągnie cel, nie zatrzyma się
Źródła dziennika, znające stanowisko Kremla, twierdzą, że rosyjski dyktator nie zamierza kończyć wojny na Ukrainie. Głęboko wierzy, iż do końca tego roku zdoła całkowicie opanować Donbas.
– Putin ma obsesję na punkcie Donbasu i nie zatrzyma się wcześniej – twierdzi jeden z rozmówców gazety.
Osoby z otoczenia rosyjskiego przywódcy ostrzegają jednocześnie, że jeśli Rosji uda się przełamać ukraiński opór, Putin się nie zatrzyma. Może spróbować zająć także pozostałe części obwodów zaporoskiego i chersońskiego, które Moskwa zaanektowała w 2022 roku.
– Nie jest strategiem myślącym długofalowo. Jego apetyt rośnie w miarę jedzenia – ocenił jeden z rozmówców.
Wojskowi okłamują Putina
Według rozmówcy znającego kulisy dyskusji na Kremlu Putin otrzymuje zniekształcony obraz sytuacji na froncie. Tymczasem dane niektórych ośrodków analitycznych i zachodnich służb wywiadowczych wskazują, że Rosja zaczęła w ostatnich miesiącach ponosić straty terytorialne.
– Oczywiście urzędnicy i wojskowi przedstawiają prezydentowi wyłącznie optymistyczny obraz sytuacji. Okłamują go. Tak działa system zbudowany przez Putina – relacjonowało źródło "Guardiana".
Podobną ocenę przedstawiają europejskie służby wywiadowcze. Choć, jak zaznaczono, nie wiadomo, w jakim stopniu rosyjski przywódca rzeczywiście zdaje sobie sprawę z problemów na froncie.
Biznesmeni grają w rosyjską ruletkę. I czekają na śmierć Putina
Niepokój rosyjskich elit rośnie także z powodu inflacji, podwyżek podatków i coraz większej presji władzy na biznes. Szczególne poruszenie w kręgu oligarchów wywołało zatrzymanie miliardera Wadima Moszkowicza, założyciela holdingu rolnego "Rusagro", pod koniec marca 2026 r.
Jeden z biznesmenów mówi "Guardianowi", że "w głębi duszy wszyscy są przerażeni" rozwojem sytuacji w kraju, ale nikt nie odważy się otwarcie skrytykować Kremla.
– Elity biznesowe grają w rosyjską ruletkę. Liczą, że ucierpi ktoś obok, a ich samych to ominie – mówi wprost bankier Oleg Tinkow, który potępił wojnę i wyemigrował z Rosji.
– Kto miałby wystąpić przeciwko Putinowi? Wszyscy po prostu czekają na jego śmierć – dodał.
Wysoki rangą przedstawiciel europejskiego wywiadu ocenił, że rosyjskie elity "dopiero zaczynają uświadamiać sobie skalę problemów" zarówno na froncie, jak i w gospodarce. Jednak, jak zaznaczył, nie mają żadnych planów przeciwdziałania im – nie zamierzają wchodzić w drogę władzy.
"Zaczynamy przypominać Koreę Północną"
Dodatkowe napięcia wywołują szeroko zakrojone blokady internetu oraz rosnące wpływy Federalnej Służby Bezpieczeństwa, która forsuje takie działania. Według źródeł brytyjskiego dziennika ludzie z politycznego zaplecza Kremla – w tym rzecznik Dmitrij Pieskow i zastępca szefa Administracji Prezydenta FR Sergiej Kirijenko – próbowali przekonać Putina do złagodzenia ograniczeń w dostępie do internetu, ale bezskutecznie.
– Dopóki trwa wojna, Putin będzie stawiał na służby bezpieczeństwa – przekazało "Guardianowi" źródło bliskie Kremlowi.
– Przy każdym stole mówi się dziś o internecie. Pod tym względem zaczynamy przypominać Koreę Północną – podsumował inny rozmówca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu