Spory o rozmieszczenie żołnierzy USA w Europie są "fatalnym sygnałem" wysłanym przez Donalda Trumpa w kierunku Rosji – ocenia niemiecka prasa. I dodaje, że w ramach takiego "prezentu" Władimir Putin może wyciągnąć wniosek, że gotowość Ameryki do obrony sojuszników zależy od tego, kto aktualnie rządzi w danym kraju.
"Fatalny sygnał Trumpa w kierunku Putina" – ocenił "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Niemcy: Jasny wniosek dla Kremla
"Prezydent USA wycofuje z Niemiec żołnierzy, a wysyła do Polski. Z jego uzasadnienia Kreml może wysnuć tylko jeden wniosek”" – pisze komentator gazety Nikolas Busse.
Niemcy: Słowa Rubio nie są prawdą
Busse polemizuje z oceną sekretarza stanu Marco Rubio, który powiedział, że reorganizacja amerykańskiego kontyngentu w Europie "nie jest karą". "To nie jest najwyraźniej prawdą" – stwierdza komentator, przypominając, że Trump najpierw zapowiedział wycofanie 5000 żołnierzy z Niemiec, a teraz uzasadnił wysłanie takiej samej liczby żołnierzy do Polski tym, że popierany przez niego Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie.
Niemcy: Oto polityka zagraniczna à la Trump
"To nie jest po prostu trwający proces rewizji globalnej obecności amerykańskiego wojska, jak twierdzi Rubio. To jest polityka zagraniczna à la Trump: kto mi się podlizuje, ten może liczyć na moją przychylność; kto mnie krytykuje, ten odczuje mój gniew" – czytamy w "FAZ".
Niemcy: To Polska jest dziś krajem frontowym NATO
Europa przyzwyczaiła się do ignorowania bądź bagatelizowania tych "zagadkowych zwrotów". Można tak zrobić i tym razem. Wiele jest jeszcze niejasności, ale byłoby dobrze, gdyby amerykański kontyngent w Polsce nie został zmniejszony. "To Polska, a nie Niemcy, jak podczas zimnej wojny, jest dziś jednym z krajów frontowych NATO" – przypomniał komentator.
Zaistniała sytuacja jest — jego zdaniem – "fatalnym (dla Europy) sygnałem wysłanym przez Trumpa do Moskwy". Busse pisze, że Putin może wyciągnąć wniosek, iż "wola Trumpa do obrony sojusznika zależy od tego, czy toleruje on obecne kierownictwo polityczne tego kraju". Jest to dalekie od art. 5 traktatów NATO i wpisuje się w ciąg ostatnich konfliktów, które wstrząsnęły Sojuszem – zabiegi o Putina, Grenlandia, Iran.
Przesłanie skierowane do Europy jest jasne – na krótką metę chodzi o nowy podział pracy w NATO, w którym Europejczycy przejmą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo konwencjonalne na kontynencie. "Europa musi stać się niezależna od Ameryki, tak szybko i w takim stopniu, jak tylko to możliwe" – zaznaczył w podsumowaniu komentator "FAZ".
Niemcy: Trump wywołał perfekcyjne zamieszanie
O "perfekcyjnym zamieszaniu" pisze z kolei "Sueddeutsche Zeitung". "Prezydent USA chce teraz wysłać jednak 5000 żołnierzy do Polski. Jakich i skąd – nie jest jasne. Sekretarz stanu Rubio podczas spotkania (ministrów spraw zagranicznych) krajów NATO wolał rozmawiać o czymś innym" – pisze Hubert Wetzel na portalu "SZ".
"Jeżeli celem Donalda Trumpa było doprowadzenie do perfekcji wywołanego przez niego samego zamieszania, to chyba mu się to udało" – ocenia autor.
Jego zdaniem "fala oburzenia" po wstrzymaniu relokacji wojska do Polski "zrobiła najwidoczniej wrażenie na Trumpie". Prezydent USA zapowiedział na swojej platformie Truth Social wysłanie dodatkowych 5000 żołnierzy do Polski.
Przesuwanie oddziałów przez Trumpa tam i z powrotem za pomocą krótkich wpisów na Truth Social zaskoczyło rządy państw NATO "całkowicie nieprzygotowane i głęboko je zaniepokoiło" – zauważył Wetzel. Fakt, że Trump nakazał wycofanie 5000 żołnierzy z Niemiec, ponieważ zdenerwowała go uwaga kanclerza Merza, odebrane zostało w Europie jako "mściwe" i "samowolne".
"SZ" zwraca uwagę, że swój zwrot w sprawie Polski Trump uzasadnił "dobrymi relacjami z jego prawicowo-populistycznym polskim kolegą Karolem Nawrockim". Zapowiedź może oznaczać, że relokacja brygady pancernej z Texasu może zostanie wznowiona. Wypowiedzi amerykańskich kongresmenów i polskich przedstawicieli rządu wskazują na to.
"Amerykańskie spojrzenie na relacje z Europą są całkowicie odmienne od europejskiego. Podczas gdy Europejczycy kwestionują gotowość Trumpa do przyjścia im z wojskową pomocą w przypadku rosyjskiego ataku, Amerykanie są rozgniewani odmową udzielenia im pomocy w wojnie z Iranem" – pisze Wetzel.
"Niezależnie od aktualnych sporów i dokładnej liczby amerykańskich żołnierzy w Europie, widać, że Stany Zjednoczone ograniczają swoje zaangażowanie w obronę NATO" – czytamy w konkluzji komentarza w "SZ".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu