Przy okazji publikacji wyników maturalnych co roku rektorzy dziękują ministrowi edukacji, że zdjął z nich przykry obowiązek rekrutowania kandydatów na uczelnie. Dzięki temu, że akademicy dostają liczbowe wyniki uczniów, w łatwy sposób mogą układać listy przyjętych – indeksy dostaje pierwsze 10, 20, 100 osób.
Wystarczy ustalić limit, przeprowadzić internetową rekrutację i przyjąć papierowe potwierdzenia. To proste przy założeniu, że roczniki kandydatów są zbliżonej wielkości. Jeśli jednak któraś generacja rodziców postarała się słabiej, doskonała machina zaczyna szwankować.
Autopromocja
Pozostało 94% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 94% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
