Słaba higiena jamy ustnej sprzed dwóch wieków okazała się bezcennym źródłem wiedzy dla współczesnej nauki. Zespół badaczy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pod kierunkiem dr. Pawła Dąbrowskiego dokonał niezwykłego odkrycia, analizując kamień nazębny dawnych mieszkańców stolicy Dolnego Śląska. Wyniki interdyscyplinarnych badań nie tylko odtworzyły jadłospis Wrocławian z przełomu XVIII i XIX wieku, ale i obaliły mit, że wysoki status społeczny gwarantował lepsze zdrowie. Jak się okazuje – im bogatszy był mieszkaniec, tym gorzej miewały się jego zęby.
Złoto dla bioarcheologów. Jak kamień nazębny zachował sekret dawnej diety?
Niezwykłe odkrycie miało swój początek na wrocławskich Bulwarach Książęcych, gdzie po likwidacji dawnego Wojewódzkiego Szpitala im. Józefa Babińskiego natrafiono na rozległe, wielowarstwowe cmentarzysko. Nekropolia służyła niegdyś mniej zamożnym mieszkańcom, połączonym z parafią św. Barbary oraz Szpitalem Wszystkich Świętych. Badacze wydobyli tam szczątki blisko 200 osób żyjących od końca XVII do początku XIX wieku.
Kluczem do odtworzenia ich menu okazał się... brak starannej higieny. W zmineralizowanej strukturze kamienia nazębnego przez setki lat przetrwały mikroskopijne drobiny skrobi oraz fitolity, czyli krzemionkowe „odciski palców” roślin. Analizując ich kształt i wielkość w Pracowni Paleosteologii i Paleohistologii UMW, specjaliści precyzyjnie określili, co trafiało na stoły dawnych Wrocławian.
Kukurydza, dawna pszenica i bałtyckie śledzie. Co jedli dawni Wrocławianie?
Analiza uzębienia wykazała, że podstawa diety mieszkańców nowożytnego Wrocławia była zaskakująco urozmaicona i stosunkowo lekka. W próbkach odnaleziono ślady tradycyjnych zbóż: żyta, prosa, jęczmienia oraz ówczesnych odmian pszenicy (które znacznie różniły się od dzisiejszych i nie zawierały glutenu), a także roślin strączkowych – grochu i fasoli.
Co ciekawe, w kamieniu nazębnym natrafiono na ślady kukurydzy, ziemniaków oraz przypraw z rodziny pieprzowatych. Obecność kukurydzy – w owym czasie nowości przybyłej z Nowego Świata – dowodzi, że nawet przeciętni mieszkańcy miasta mieli dostęp do towarów ze światowego handlu. W diecie nie brakowało też mięsa (wieprzowiny, dziczyzny i drobiu), jaj oraz pożywnych rosołów podawanych dzieciom i osłabionym. Zaskoczeniem dla badaczy była duża popularność morskich śledzi sprowadzanych ze Szczecina, które regularnie trafiały na stoły niezależnie od zamożności portfela.
Biedni mieli zdrowsze zęby od bogaczy. Zaskakujący paradoks mąki
Najbardziej zdumiewające wnioski z badań dotyczą wpływu statusu majątkowego na stan zdrowia jamy ustnej. Wraz z nadejściem ery przemysłowej i rozwojem młynarstwa na rynku pojawiła się droższa, wysoko przetworzona, jasna mąka. Mogli na nią pozwolić sobie jedynie zamożniejsi Wrocławianie.
Okazało się to dla nich dentystyczną pułapką. Drobno zmielona skrobia łatwo przylegała do zębów, stanowiąc idealną pożywkę dla bakterii wywołujących próchnicę. Z kolei ubożsi mieszkańcy jedli chleb ciemny, pieczony z mąki mniej oczyszczonej, mielonej na kamiennych żarnach. Taki chleb zawierał otręby oraz mikroskopijne drobiny minerałów, które podczas gryzienia mechanicznie ścierały korony zębów, usuwając osad i naturalnie chroniąc je przed rozwojem ubytków próchnicowych.
Szkliwo jak słoje drzewa. Zęby zdradzają tajemnice dzieciństwa
Badacze z UMW przyjrzeli się również mikroskopijnej budowie koron zębowych, które narastają cyklicznie niczym słoje w pniu drzewa. Ponieważ raz uformowane szkliwo nie ulega późniejszej przebudowie, utrwala na całe życie wszelkie przebyte w dzieciństwie choroby, okresy głodu czy przebyte obciążenia biologiczne.
Dzięki temu naukowcy ustalili, że w dawne wrocławskie dzieci były karmione piersią średnio do 2–2,5 roku życia. Co istotne, analiza struktury zębów nie wykazała żadnych różnic w sposobie żywienia i opieki ze względu na płeć – zarówno chłopcy, jak i dziewczynki otaczani byli jednakowo troskliwą opieką.
Badania zrealizowano w ramach interdyscyplinarnego projektu naukowego: „U progu industrializacji – ocena dobrostanu mieszkańców nowożytnego Wrocławia w ujęciu interdyscyplinarnym”. (Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu / PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu