Sposób ustalania daty odbioru e-dokumentu zależy od roli, jaką odgrywa organ publiczny. Inaczej jest, gdy to on rozstrzyga sprawę, a inaczej, gdy sam jest stroną postępowania
Na te różnice zwrócił uwagę w jednym z orzeczeń Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II OZ1649/17). Rozwiewa ono wątpliwości urzędników, którzy – mimo że system działa od kilkunastu lat – wciąż mają trudności z prawidłowym określaniem terminu wpływu e-dokumentów. Świadczy o tym chociażby sprawa starostwa powiatowego w Myśliborzu. W piątek 25 sierpnia 2017 r. po godz. 14 na elektroniczną skrzynkę podawczą urzędu wpłynęło rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody podjęte w stosunku do lokalnego aktu prawnego wydanego w powiecie. Problem polegał na tym, że tego dnia starostwo pracowało do godz. 14, więc pobranie e-dokumentu przez urzędnika nastąpiło po zalogowaniu się na ePUAP dopiero w poniedziałek 28 sierpnia 2017 r. i pieczątka z taką datą wpływu została umieszczona na wydruku pisma. Od tego właśnie momentu wyliczono 30-dniowy termin na zaskarżenie rozstrzygnięcia do sądu administracyjnego. Po pewnym czasie starostwo zapoznało się z ekspertyzą prawną i doszło jednak do wniosku, że powinno było liczyć datę wpływu e-dokumentu do urzędu jako moment jego pojawienia się na elektronicznej skrzynce podawczej (piątek po godz. 14), a nie jako chwilę jego pobrania z ePUAP przez urzędnika (poniedziałek rano). W efekcie organy powiatu wniosły skargę na rozstrzygnięcie nadzorcze do sądu administracyjnego za późno, już po upływie 30-dniowego terminu, który określa prawo. Urząd wniósł jednocześnie o przywrócenie czasu na skargę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.