Mejza pozwał licealistę, bo ten nazwał go "mentalnym dnem". Jest wyrok

Lukasz Mejza na procesie w sprawie znieslawienia
Sąd Rejonowy Poznań – Grunwald i Jeżyce uniewinnił Jakuba Wróblewskiego od zarzutów zniesławienia posła Prawa i Sprawiedliwości Łukasza Mejzy.GazetaPrawna.pl / Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.pl
dzisiaj, 14:41

Sąd Rejonowy Poznań – Grunwald i Jeżyce uniewinnił Jakuba Wróblewskiego od zarzutów zniesławienia posła Prawa i Sprawiedliwości Łukasza Mejzy. Sprawa dotyczyła wpisów opublikowanych w 2021 roku w mediach społecznościowych, gdy Wróblewski miał 17 lat. Polityk domagał się skazania oraz zapłaty 50 tys. zł, twierdząc, że wypowiedzi nastolatka naruszyły jego dobre imię. Sąd uznał jednak, że wpisy mieściły się w granicach dopuszczalnej krytyki.

Wróblewski pisał wówczas wprost: „Żadnego słowa przepraszam w stosunku do rodziców chorych dzieci, których Mejza próbował oszukać. Mentalne dno” oraz „Nie ma w polskiej polityce bardziej obrzydliwej postaci niż Mejza”. To właśnie te sformułowania stały się podstawą prywatnego aktu oskarżenia.

Afera Vinci NeoClinic i zarzuty wobec Łukasza Mejzy

Źródłem konfliktu były doniesienia medialne o działalności spółki Vinci NeoClinic, związanej z Łukaszem Mejzą. Firma oferowała kosztowne terapie z wykorzystaniem tzw. pluripotencjalnych komórek macierzystych, które – według ekspertów – nie miały potwierdzonej skuteczności medycznej.

Rodzinom ciężko chorych dzieci proponowano udział w leczeniu za kwoty sięgające 80 tys. dolarów. W przestrzeni publicznej pojawiły się relacje, że polityk osobiście kontaktował się z rodzicami, przekonując ich o skuteczności terapii. Sprawa wywołała duże poruszenie i doprowadziła do jego dymisji ze stanowiska wiceministra sportu.

Krytyka w mediach społecznościowych i prywatny akt oskarżenia

Publikacje Wróblewskiego były jednymi z wielu ostrych reakcji opinii publicznej na ujawnione informacje. W odróżnieniu od większości krytyków to właśnie on został pozwany przez polityka. W 2022 roku Łukasz Mejza skierował do sądu prywatny akt oskarżenia z art. 212 kodeksu karnego, wskazując, że wpisy licealisty przyczyniły się do fali negatywnych komentarzy pod jego adresem.

Sprawa od początku była szeroko komentowana, ponieważ dotyczyła relacji między osobą publiczną a młodym obywatelem korzystającym z prawa do krytyki.

Przebieg procesu i decyzja sądu

Postępowanie trwało ponad dwa i pół roku. Początkowo sprawa została umorzona bez rozprawy, jednak po zażaleniu Mejzy sąd wyższej instancji uchylił tę decyzję i nakazał przeprowadzenie procesu.

Ostatecznie sąd uniewinnił Wróblewskiego od czterech zarzutów. W przypadku piątego uznał, że jego społeczna szkodliwość jest znikoma i postępowanie umorzył. W praktyce oznacza to brak odpowiedzialności karnej młodego aktywisty.

W uzasadnieniu wskazano, że wypowiedzi stanowiły ocenę działalności polityka w kontekście sprawy budzącej poważne wątpliwości etyczne. Sąd podkreślił, że osoby publiczne muszą liczyć się z ostrzejszą krytyką, zwłaszcza gdy chodzi o działania dotyczące zdrowia i życia ludzi.

Granice wolności słowa a odpowiedzialność polityków

Wyrok wpisuje się w utrwaloną linię orzeczniczą dotyczącą wolności wypowiedzi. W przypadku polityków granice dopuszczalnej krytyki są szersze, ponieważ pełnią oni funkcje publiczne i podlegają społecznej kontroli.

Sprawa ponownie uruchomiła debatę o art. 212 kodeksu karnego, który przewiduje odpowiedzialność za zniesławienie. Część środowisk prawniczych i organizacji społecznych od lat wskazuje, że przepis ten bywa wykorzystywany do tłumienia krytyki.

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.