Na ostatnim posiedzeniu, które odbyło się w piątek, posłowie odrzucili propozycję PiS, aby jeszcze w tej kadencji pracować nad obywatelskim projektem zakładającym całkowite wycofanie się z obowiązku szkolnego dla sześciolatków. O tym, czy sześciolatki pójdą w przyszłym roku do szkół, czy też nie, zadecyduje już nowy Sejm.
Kontrowersji wobec tej reformy jest coraz więcej. W sobotę premier Donald Tusk, komentując stanowisko minister edukacji Katarzyny Hall, która proponuje rozłożenie terminu wejścia sześciolatków do pierwszych klas na dwa lata, stwierdził, że stara się ona oceniać, na ile państwo ma możliwość zagwarantowania tym dzieciom właściwych warunków.
O tym, że polskie szkoły nie są gotowe na przyjęcie maluchów, wiadomo nie od dziś. Alarmowali już o tym główny inspektor sanitarny, samorządowcy oraz pedagodzy. Zdaniem ekspertów potrzeba jeszcze nawet pięciu lat i kilku miliardów złotych, aby ten stan rzeczy zmienić. Problem widzą też rodzice: ponad 76 proc. z nich nie zdecydowało się posłać w tym roku swoich sześciolatków do szkoły, choć mieli tę możliwość.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.