Sikora: Minister edukacji znów robi wolty

Dominika Sikora
Dominika SikoraDGP
16 września 2011

Nic się nie stało – śpiewają kibice po przegranym meczu. Rząd, zaliczając kolejnego samobója, nie może na to liczyć. Wyobrażam sobie, że wczorajsza wypowiedź Katarzyny Hall, minister edukacji, dotycząca ewentualnego wycofania się z pomysłu obowiązkowego posyłania sześciolatków do szkoły w 2012 roku, musiała przyprawić premiera Tuska o zawrót głowy. Chyba że tłumaczył ją pomrocznością jasną.

Wypowiedź minister, mimo że ta zdążyła już przyzwyczaić wszystkich do nietypowych wolt, jest naprawdę zaskakująca. Przez ostatni rok intensywnie przekonywała do posyłania maluchów do szkół. Jeszcze pod koniec wakacji twierdziła, że 20 proc. sześciolatków, które od września tam trafią, to naprawdę niezły wynik. I padały przykłady Wrocławia, gdzie rodzice co piątego malucha wybrali naukę w pierwszej klasie. W Gdańsku i Krakowie do szkoły trafił co trzeci sześciolatek. Dodatkowo minister wskazywała na czynnik ekonomiczny, nie bez znaczenia w dobie niżu demograficznego. Im więcej sześciolatków w szkołach, tym bardziej oddala się widmo ich zamknięcia.

Pozostało 25% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.