W kodeksie pracy brakuje m.in. definicji dnia wolnego i stałego miejsca pracy. Firmy wykorzystują luki w prawie i interpretują je na niekorzyść pracowników. Podwładni korzystają z faktu, że kodeks nie sankcjonuje porzucenia pracy.
Tygodniowy wymiar czasu pracy ponad 2 tys. pracowników Zakładów Azotowych w Puławach wynosi 33,6 godz., a nie 40 godz., czyli tyle, ile przewiduje kodeks pracy. Wynika to z tego, że pracodawca przestrzega przepisów dotyczących udzielania dnia wolnego od pracy. W przypadku pracowników zatrudnionych w systemie zmianowym obowiązujące zasady udzielania wolnego zmuszają pracodawców do obniżenia ich przeciętnego wymiaru czasu pracy. Większość pracodawców nie jest jednak tak skrupulatna. Wykorzystują fakt, że kodeks pracy nie zawiera definicji dnia wolnego od pracy i interpretują przepisy na swoją korzyść kosztem zatrudnionych. Podobnie wykorzystują też brak wyjaśnienia zawartego w k.p. pojęcia stałego miejsca pracy. A od tej definicji zależy często, czy firma zwróci pracownikowi koszty podróży służbowej, na którą go deleguje.
Spór o dzień wolny
Zgodnie z k.p. zasadą jest, że przeciętny tydzień pracy składa się z pięciu dni roboczych. Pracownikom przysługują więc w tygodniu dwa dni wolnego. Kodeks nie definiuje jednak pojęcia dnia wolnego od pracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.