UODO nakłada 100 tys. zł kary na Ministerstra Sprawiedliwości w sprawie afery hejterskiej

Zbigniew Ziobro
UODO: 100 tys. zł kary dla Ministra Sprawiedliwości w związku ze sprawą tzw. afery hejterskiejAgencja Gazeta / Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
dzisiaj, 16:04

Prezes UODO nałożył 100 tys. zł kary na Ministra Sprawiedliwości w związku z postępowaniem dotyczącym tzw. afery hejterskiej – poinformował urząd. Według ustaleń, ówczesny minister Zbigniew Ziobro nie zastosował odpowiednich zabezpieczeń, które mogłyby zapobiec nielegalnemu przetwarzaniu danych osobowych sędziów pozyskanych z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Tzw. afera hejterska w resorcie sprawiedliwości stała się głośna latem 2019 r. Chodzi o akcje prowadzone m.in. w internecie dyskredytujące niektórych sędziów sprzeciwiających się działaniom ówczesnego rządu Zjednoczonej Prawicy w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Miało się to odbywać za wiedzą ówczesnego wiceszefa MS Łukasza Piebiaka, a pomysłami miano wymieniać się w zamkniętej grupie o nazwie „Kasta” utworzonej na WhatsAppie.

UODO: dane sędziów wykorzystywane do działań politycznych

Wiceszef resortu sprawiedliwości Dariusz Mazur podkreślił, że decyzja prezesa UODO „potwierdza, że zgromadzone w MS dane osobowe sędziów były wykorzystywane do szykanowania, propagandy i walki politycznej”. „Najważniejsze dopiero przed nami. Sprawcy muszą zostać osądzeni, a w razie potwierdzenia ich winy ukarani przez sąd” - napisał Mazur po południu na X.

Urząd Ochrony Danych Osobowych poinformował we wtorek, że „prezes UODO Mirosław Wróblewski nałożył administracyjną karę pieniężną w wysokości 100 tys. zł na Ministra Sprawiedliwości po przeprowadzeniu postępowania w sprawie znanej z doniesień medialnych jako tzw. afera hejterska z 2019 roku”.

Dane osobowe sędziów - podano - zostały pozyskane przez osoby, które później bez poważnienia administratora, czyli ministra sprawiedliwości, lub wbrew upoważnieniu, „samodzielnie decydowały o celach i sposobach ich przetwarzania”, a postępowanie wyjaśniające wykazało, że minister sprawiedliwości „nie wdrożył odpowiednich środków bezpieczeństwa, które uniemożliwiłyby niezgodne z prawem przetwarzanie danych osobowych” uzyskanych z zasobów kadrowych resortu.

Ponadto administrator-minister sprawiedliwości „nie sprawował należytego nadzoru nad upoważnieniami udzielonymi pracownikom, którzy pozyskane niezgodnie z prawem dane osobowe wykorzystywali do celów politycznych i prywatnych”.

UODO o naruszeniach i danych wrażliwych sędziów

Postępowanie administracyjne zostało wszczęte przez UODO w 2019 r. „bezpośrednio po zapoznaniu się z doniesieniami medialnymi” z tamtego czasu. UODO podał, że na wezwanie do złożenia wyjaśnień ówczesny szef MS - Zbigniew Ziobro - odpowiedział, że „wskutek przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego nie stwierdzono wystąpienia” wycieku danych osobowych.

Prezes UODO - jak podkreślono w komunikacie Urzędu - „przez wiele lat bezskutecznie” usiłował dowiedzieć się od prokuratury, która wszczęła postępowanie w sprawie tzw. afery hejterskiej, jakie są ustalenia, a materiał dowodowy z postępowania przygotowawczego Prokuratura Regionalna we Wrocławiu przekazała Prezesowi UODO „dopiero w grudniu 2024 r.”.

Urząd zaznaczył, że materiał ten „okazał się wystarczający do wydania decyzji administracyjnej”, bo przekazane informacje potwierdziły, iż doszło do naruszenia danych osobowych sędziów przez funkcjonariuszy publicznych. Przyczyną tego naruszenia było według UODO przede wszystkim to, że nie wprowadzono odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych przez administratora”.

Na podstawie materiału z prokuratury Prezes UODO określił, że „nielegalne działania podejmowane przez funkcjonariuszy publicznych polegały m.in. na korzystaniu z upoważnienia dostępu do informacji z niejawnych akt osobowych sędziów, które następnie przetwarzali w celach osobistych i politycznych”.

„Dane osobowe sędziów przekazywane były osobom nieupoważnionym (innym funkcjonariuszom publicznym, dziennikarzom). Wrażliwe informacje nielegalnie udostępniano również w internecie – na Twiterze (obecnie X) – służyło temu konto, które zostało założone za pośrednictwem adresu IP pochodzącego z puli przypisanej Ministerstwu Sprawiedliwości” - podał UODO. Z materiału dowodowego wynika, zaznaczono w komunikacie, że „dochodziło do przetwarzania danych osobowych w celu atakowania sędziów wyrażających sprzeciw wobec wprowadzanych przez ówczesny rząd reform w wymiarze sprawiedliwości”.

Ponadto wykazano, że „sprawcy naruszeń przetwarzali dane w sposób niezgodny z zakresem pierwotnego upoważnienia”, co - jak zaznaczył Urząd - nie zwalnia jednak z odpowiedzialności administratora, czyli „Ministra Sprawiedliwości, który odpowiada za kolejne operacje przetwarzania danych osobowych przez upoważnione przez siebie podmioty przetwarzające”. UODO podkreślił, że administrator musi „bowiem mieć pełną kontrolę nad procesem przetwarzania danych – aby zapobiegać narażaniu na udostępnianie danych osobowych osobom nieupoważnionym”.

UODO zaznaczył, że zaniechań administratora-ministra sprawiedliwości skutkowały wieloma naruszeniami przepisów RODO, a „przedmiotem działań sprawców naruszeń stały się również dane szczególnej kategorii – dotyczące stanu zdrowia sędziów, poglądów politycznych oraz ich przynależności organizacyjnej”.

„Naruszenia przepisów RODO dokonane przez administratora mają poważny charakter, godzą one w podstawowe zasady przetwarzania danych osobowych. W ramach całego systemu ochrony danych zasady te mają charakter fundamentalny. Nieprawidłowości w przetwarzaniu danych osobowych polegały w tej sprawie na braku nadzoru nad wykorzystaniem udzielonych upoważnień pod kątem ich zgodności z celem i zakresem przetwarzania w nich określonym” - podkreślił UODO.

Ponadto - jak zaznaczono - za okoliczność obciążającą trzeba uznać to, że „sprawcą naruszeń RODO jest konstytucyjny organ państwa: Minister Sprawiedliwości, podmiot publiczny, który w systemie RP pełni także funkcję Prokuratora Generalnego, a jako minister odpowiada za szeroki zakres spraw”.

„Minister Sprawiedliwości powinien odznaczać się nie tylko najwyższą znajomością prawa, ale również stać na straży praworządności i dawać gwarancję poszanowania praw oraz wolności osób. Naganność zachowania przypisanego Ministrowi Sprawiedliwości wzmaga fakt, że organ ten z racji swoich zadań powinien działać z uwzględnieniem i na rzecz interesu osób sprawujących funkcję orzeczniczą” - podkreślił UODO.

Zaznaczył też, że administrator-minister sprawiedliwości na wczesnym etapie postępowania wyjaśniającego w 2019 r. poinformował, że „żaden wyciek danych z jego zbiorów nie nastąpił”, co jest sprzeczne z późniejszymi ustaleniami prokuratury i że „postępowanie administratora na początkowym etapie utrudniło Prezesowi UODO przeprowadzenie postępowania w sposób wnikliwy i sprawny”.

Zdaniem Prezesa UODO wymierzenie w tej sprawie administracyjnej kary pieniężnej „było nieuniknione”. Urząd podkreślił, że zgodnie z RODO kara może być wymierzona jedynie administratorowi danych osobowych, nie zaś osobom upoważnionym przez niego do przetwarzania tych danych, a którzy np. naruszyli swoje obowiązki lub uprawnienia.

UODO zaznaczył, że „ukarany administrator może natomiast w trybie innych przepisów (np. przepisów prawa pracy lub prawa cywilnego) dochodzić względem osób przez niego upoważnionych do przetwarzania danych odpowiedzialności prawnej, w tym np. odpowiedzialności służbowej czy odpowiedzialności odszkodowawczej (regresowej)”.

Afera hejterska „Kasta” i konsekwencje dla wymiaru sprawiedliwości

Z publikowanych w 2019 r. artykułów portalu Onet.pl wynikało, że ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. ówczesnego prezesa Stowarzyszenia Iustitia prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Według informacji Onetu na komunikatorze WhatsApp miała powstać zamknięta grupa o nazwie „Kasta”, która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji.

Według ustaleń śledczych, kilku sędziów, w tym ówczesny wiceszef MS, wykorzystywało swoje stanowiska do nielegalnego przetwarzania danych osobowych innych sędziów, ujawniania informacji ze służbowych dokumentów osobom postronnym, w tym dziennikarzom, a także do publikowania tych danych i obraźliwych treści w mediach społecznościowych. Rzeczniczka PG prok. Anna Adamiak informowała, że w tzw. aferze hejterskiej pokrzywdzonych zostało 21 sędziów. Z kolei sędziowie, w tym Piebiak, którym prokuratura chciałaby postawić zarzuty, oświadczali w ostatnich latach w mediach, że „informacje dotyczące rzekomej afery hejterskiej, w tym fragmenty rozmów prowadzonych poprzez komunikatory internetowe, są nieprawdziwe i zmanipulowane”. (PAP)

nl/ ef/ mok/

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.