Moja praca polega na tym, że biorę samochód, jeżdżę nim kilka dni, wyrabiam sobie na jego temat mniej lub bardziej niesprawiedliwe zdanie, opisuję go, oddaję kluczyki, jadę po następny, sprawdzam go przez kilka dni itd., itd. Na początku czułem mrowienie na samą myśl o tym, że w środę wsiądę do fiata punto, a w kolejny wtorek do opla corsy. Jarałem się samochodami jak trzylatek Kinder Niespodzianką.
A jak dostawałem coś lepszego, choćby passata, to tydzień nie widzieli mnie w domu – spałem, jadłem, piłem i prowadziłem życie towarzyskie w samochodzie. Ale z biegiem czasu zobojętniałem. Dziś samochody traktuję jak skarpetki – po prostu zakładam je rano, a wieczorem wrzucam do kosza z brudną bielizną. Nie obchodzi mnie to, jakiego są koloru, z jakiego materiału je zrobiono ani czy noszą już oznaki przetarcia na piętach. Wiecie dlaczego? Bo w gruncie rzeczy wszystkie są takie same. To po prostu skarpetki.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)