Sztab Bronisława Komorowskiego chciał wczoraj uroczyście uruchomić nową stronę internetową kandydata PO. Wydarzenie popsuła awaria sieci. Zamiast kolejnych podstron uparcie na ekranie pojawiał się komunikat: „brak połączenia z serwerem”. Bo w kampanii w sieci dużo lepiej spisują się wyborcy niż kandydaci.
Publikacja: 13 maja 2010, 09:05 Aktualizacja: 13 maja 2010, 09:31
OPINIE
Jacek Gadzinowski
Poziom strategii i promocji internetowej w kampanii prezydenckiej 2010, jest bardzo słaby - żeby nie powiedzieć wręcz nadal żenująco słaby. "Analogowi kandydaci" nie potrafią odnaleźć się w cyfrowej erze komunikacji! Promocją nie można nazywać incydencjonalnych stron, filmów czy też profili na portalach społecznościowych. Nie jest też wiarygodnym pojawianie się polityków w "środowisku internetowym" z okazji kampanii wyborczych. Ta obecność powinna być budowana stale i w sposób przemyślany.
Nie jest niczym innowacyjnym prowadzenie "dialogu" ponad głowami wyborców i zaczepianie się wzajemne, kąśliwości na mikroblogu Twitter, pomiędzy niektórymi politykami (nie kandydatami) z przeciwnych opcji politycznych. Nie jest innowacyjnym już samo uruchamianie bloga i szokowanie otoczenia. Nadal nie ma żadnego dialogu kandydatów ze społeczeństwem, a do tego celu idealnie nadają się narzędzia marketingu społecznościowego. Polscy politycy i ich sztaby, nie wyciągnęli lekcji i nie zrozumieli podstaw zwycięskiej kapmanii Baracka Obamy. Jej najważniejszym elementem było: dostarczenie wiarygodnych narzędzi komunikacji, zaangażowanie konsumentów "wyborców", wciągnięcie ich do aktywności oraz przenikanie się aktywności Internetowej z działaniami tradycyjnego marketingu, promocji (plakaty, TV lub eventy). Jeśli miałbym radę do Panów kandydatów - zaproponowałbym więcej autentyczności, wejście w bezpośredni dialog i komunikację z wyborcami. Ale nie za pomocą sztucznych profili społecznych, video na Youtube. Na razie nadal są to "gadające głowy" znane z TV, gdzieś w odległym miejscu...
Kamil Niemira, Managing Director in Agencja Social Media
Kampania w social mediach? Nudy!
Na tą godzinę o dwóch głównych stronach internetowych kandydatów można powiedzieć, że pochodzą bardzo odległej epoki. Jeszcze przed internetem. W przypadku PO wisi tam zdjęcie z informacją, że dziś zostanie uruchomiona strona. A w przypadku PIS wisi tam gazetka zakładowa ze słusznymi treściami.
Na tle PO i PIS kandydaci SLD i PSL wypada pod tym względem lepiej. Wyróżnia się Andrzej Olechowski - na swojej stronie zamieścił swoje najnowsze oświadczenie i mnóstwo linków do stron społecznościowych gdzie pracują jego ludzie; na Facebooka, Naszą-Klasę, Blip, itp. Właśnie - o wiele więcej dzieje się za to w mediach społecznościowych. Na Facebooku działają profile Bronisława Komorowskiego, Andrzeja Olechowskiego, Jarosława Kaczyńskiego, Napieralskiego l na których ich zwolennicy popierają się w swoim wyborze oraz pacyfikują swoich przeciwników. Tylko strona Andrzeja Olechowskiego wyróżnia się zawartością merytoryczną.
Jednak co z tego?
Strona Andrzeja Olechowskiego i Bronisława Komorowskiego mają po 2,5 tys. a Jarosława Kaczyńskiego 800 fanów. Biorąc pod uwagę liczbę użytkowników FB i przede wszystkim - osób uprawnionych do głosowania w Polsce - te strony nie znaczą nic. Podobnie wygląda sprawa na Blipie czy Twitterze. Wszyscy kandydaci wiedzą doskonale, że głosami internautów tych wyborów nie wygrają. Więc nie przykładają wagi do obecności w social mediach.
Są tu, bo tak wypada. Bo słyszeli, że Obama, m.in. dzięki internetowi odniósł sukces wyborczy. Przynajmniej tak to wygląda w moich oczach. Kandydaci nie zdają sobie sprawy z tego, że aby odnieść sukces w sieciach społecznościowych to trzeba w nich być. Tu nie wystarczy się pojawić przed wyborami i zawołać: “mówcie mi po imieniu”. Takich osób przez sieć przewinęło się już sporo. I zaraz po wyborach znikali. Takich ludzi nigdzie się nie lubi.
Politycy nie zdają sobie sprawy, że w sieciach społecznościowych - tak jak i w normalnym życiu - chodzi o relacje i dzielenie się. A tych pierwszych nie nawiązuje się nigdy z dnia na dzień a to drugie oznacza, że trzeba się samemu napracować. I dać coś od siebie - np. własne zaangażowanie. Dlatego też na ich stronach, gdzie można rozmawiać, króluje chaos. Nie ma dyskusji, bo też nie ma kto ich prowadzić.
Skoro strony działają od niedawna to nie ma nich żadnej społeczności osób, które by się znały i razem współdziałały w celu osiągnięcia wyznaczonego celu. Nieco lepiej pod tym względem jest u Andrzeja Olechowskiego, ale on nie mając za sobą żadnej liczącej się partii zaczął działać o dwa lata za późno. Zrobił to jak zwykle - przed wyborami.
Warto zwrócić uwagę na uruchomiony 12 maja o godz. 12 projekt “Żądamy Debaty”. On pokaże prawdziwy potencjał tkwiący w użytkownikach sieci społecznościowych, i jako taki stanie się niezwykle mocny medialnie. To jednak tylko pokazuje potencjał sieci, a nie drogę jak w niej zdobywać poparcie w wyborach.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Polak mały z IP: 93.159.16.* (2010-05-13 10:10)
Kaczyński nie nadaje się na prezydenta. Nie potrafi nawet zapanować nad swoimi emocjami w obliczu tragedii rodzinnej, a co dopiero jakby coś gorszego stało się w Polsce. Takie osoby, które mają problemy emocjonalne i osobiste i nie potrafią nad tym panować powinny mieć ograniczoną możliwość kandydowania na tak ODPOWIEDZIALNY urząd. Dla mnie rację mają ci, którzy są przeciw kandydaturze Kaczyńskiego. Co więcej, do tej pory Kaczyński raczej sprawiał wrażenie polityka kompletnie niodpowiedzialnego i nie liczącego się z ludźmi.
2: zzz z IP: 81.95.206.* (2010-05-13 10:22)
Jesteś polak głupi,piszesz na temat o którym nie masz bladego pojęcia.
Sprawiasz wrażenie człowieka który ble ble byle bleblać. Ciao !
3: Polak mały z IP: 93.159.16.* (2010-05-13 10:31)
Jak nie dociera, to powtórze. Brak panowania nad emocjami i nieumejętność zarządzania sytuacją kryzysową w rodzinie dyskfalifikują Kaczyńskiego jako kandydata na tak odpowiedzialne stanowisko, jakim jest Prezydent RP. Czy po Prezydencie mamy oczekiwać wycofania się i niezdolności sprawowania urzędu w obliczu jakiejkolwiek tragedii, która zdarzy się w jego rodzinie lub w Polsce. Właśnie wtedy, kiedy trzeba przejąć odpowiedzaialność? Wielkie NIE dla Kaczyńskiego!
4: ala z IP: 79.163.189.* (2010-05-13 10:38)
TAK POPIERAM 3 KACZYNSKI NIECH NIE BEDZIE TCHORZEM I SIE OZENI MOZE BYC TROCHE LADNIEJSZA OD DIABLA JAKA BYLA ZONA LECHA I STARSZA O 10 LAT CO Z KOTEM BEDZIE SZEDL NA BAL 11 LISTOPADA
5: taka jest prawda z IP: 83.10.86.* (2010-05-13 10:43)
biedne pieski z PO szczekają na swoim prymitywnym poziomie... aż wstyd nalezec do takiej partii kretynów.
Jako człowiek bez wątpienia nie dorównujący poziomem przeciętnemu wyborcy PO bowiem:
- urodziłem się w małym mieście (naonczas 300.000),
- na Politechnikę Warszawską zdałem z rocznym opóźnieniem (wprowadzono ośmioklasową podstawówkę) i miałem już niestety 17 lat,
- za pracę dyplomową uzyskałem tylko jedno wyróżnienie,
- po skończeniu pracy na budowie od dwudziestu mam swoją mikro firmę,
- mam czwórkę dzieci i jedną żonę płci żeńskiej,
-posługuję się w miarę możliwości własnym umysłem,
Jednym słowem porażka - i z tego powodu z przyjemnością i satysfakcją zagłosuję na Kaczyńskiego.
6: do ali z PO z IP: 83.10.86.* (2010-05-13 10:46)
ala ma kota.. w głowie.. haha
7: Polak mały z IP: 93.159.16.* (2010-05-13 10:46)
Ten artykuł zawiera zdjęcie portalu Kaczyńskiego. Opis pod spodem uważam za nadzwyczaj trafny "Witryna kandydata pis to na razie tylko komunikaty". A ja mam wrażenie, że polityka Kaczyńskiego od początku jego egzystencji i trwania jako polityka to tylko jednostronne "komunikaty", które są nie do końca zrozumiałe w kontekście życia przeciętnego obywatela i dbałości o dobro narodowe.
Co więcej Kaczyński nie ma szans w internecie, bo na serwisach społecznościowych podstawą jest komunikowanie MIĘDZY ludźmi a nie jednostronnie przesyłane "komunikaty", jak za gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Dla większości Polaków on żadnym guru NIE JEST.
8: do małego z IP: 83.10.86.* (2010-05-13 10:55)
polaczku naprawde jestes mały.. mózg masz tez mały.. jak orzeszek.
Idź z tą prymitywną propagandą na onet.pl
9: Polak maly z IP: 83.10.86.* (2010-05-13 10:56)
Ja młody i wykrztałcony członek PO chcem wyrazić swoje uwielbienie dla pana Tuska i całej jego ekipy za to, rze majonc ukończonom POdstawuwke moge ruwnierz uchodzić za intelektualiste i mieć swuj wkład w walke z kaczyzmem. POniewarz jestem notorycznie bezrobotny całymi dniami wypisuje swoje celne ówagi na temat rząduf nieudolnych kaczystów, kturzy som zakałą karzdego POlaka i te ich rządy jurz mie denerwujom i mojom mame też.I rzeby marycha wkońcu POtaniała i była do kupienia w supermarkecie. i rzeby kondony nie spadywały,boto terz wina tyh pżeklentyh kaczoruw,i mmie to pżeskadza óprawiać polityke miłości kturom nasz premier ogłosił. hyba troche błendów zrobiłem, ale ja dopiro do wieczorowej podstawowej sie zapisałem, toterz jeszcze taki wykrztałcony niejestem. Dla ciebie kochany Premieże, obiecuje robic 3 klasy w jeden rok i zaraz potem zapisać sie do PEŁO,i jakim takim ministrem jak Nowak albo i Chlebowski zostać.
10: ala z IP: 79.163.189.* (2010-05-13 10:58)
ALA nie jestem z PO jestem bezpartyjna mam kota i to RUDEGO wabi sie MACIEK a popieram i glosuje na SLD HA HA IDOTO

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.