Zaufanie Europejczyków do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa osiągnęło najniższy poziom od lat. Najnowsze badanie Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych pokazuje, że mieszkańcy państw europejskich coraz częściej wątpią, czy Stany Zjednoczone przyszłyby im z pomocą w przypadku zagrożenia militarnego. Jednocześnie rośnie poparcie dla wzmacniania europejskiej obronności i ograniczania zależności od Waszyngtonu.
Opublikowane 10 czerwca badanie Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych zostało przeprowadzone w piętnastu państwach Europy tuż przed nadchodzącymi szczytami G7 i NATO. Wyniki pokazują głęboką zmianę w postrzeganiu Stanów Zjednoczonych przez europejskie społeczeństwa.
Jeszcze kilka lat temu USA były dla większości Europejczyków bezdyskusyjnym gwarantem bezpieczeństwa. Obecnie jedynie 11 proc. respondentów uznaje Amerykę za sojusznika. Dla porównania pół roku wcześniej było to 16 proc., a w listopadzie 2024 roku – 22 proc.
Jeszcze bardziej wymowne są odpowiedzi dotyczące ewentualnej pomocy militarnej. W każdym z badanych państw większość ankietowanych nie jest przekonana, że Waszyngton stanąłby w ich obronie w przypadku ataku. Nawet w Polsce, która pozostaje jednym z najbardziej proamerykańskich krajów Europy, 53 proc. respondentów nie wierzy w taką pomoc, podczas gdy zaufanie deklaruje 37 proc.
Badanie przeprowadzono w okresie nasilających się napięć między administracją Donalda Trumpa a europejskimi partnerami. Znaczenie miały również dyskusje dotyczące ograniczenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie oraz niejednoznaczne wypowiedzi prezydenta USA dotyczące przyszłości NATO.
Europejska obronność zyskuje społeczne poparcie
Spadek zaufania do Stanów Zjednoczonych nie oznacza jednak odwrócenia się od współpracy międzynarodowej. Wręcz przeciwnie – Europejczycy coraz częściej wskazują na potrzebę budowy własnych zdolności obronnych.
W niemal wszystkich badanych krajach większość respondentów uważa, że przynajmniej część państw europejskich udzieliłaby pomocy sąsiadom w razie agresji. Największe zaufanie do europejskiej solidarności deklarują mieszkańcy Danii (88 proc.), Holandii (82 proc.) oraz Szwecji (81 proc.).
W Polsce opinie są bardziej podzielone, ale również tutaj przeważają osoby wierzące w pomoc europejskich partnerów. Taką opinię wyraziło 50 proc. ankietowanych, podczas gdy 45 proc. pozostaje sceptycznych.
Badanie pokazuje również wzrost poparcia dla zwiększania wydatków wojskowych. W większości państw europejskich społeczeństwa akceptują potrzebę większych nakładów na obronność. Wyjątkiem pozostają przede wszystkim Włochy, gdzie 58 proc. respondentów sprzeciwia się dalszemu wzrostowi wydatków wojskowych.
Mniej amerykańskiej broni, więcej europejskich zakupów
Coraz większe znaczenie zyskuje także idea ograniczenia zależności od amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego.
W wielu państwach większość respondentów opowiada się za kupowaniem sprzętu wojskowego przede wszystkim od europejskich producentów. Najsilniejsze poparcie dla takiego rozwiązania odnotowano w Danii (75 proc.), Holandii (72 proc.) oraz Szwecji (70 proc.).
Polska znalazła się w grupie państw, gdzie 60 proc. ankietowanych popiera większe zakupy uzbrojenia w Europie. Jednocześnie Polacy wyróżniają się na tle innych krajów stosunkowo wysokim poparciem dla dalszych zakupów amerykańskiego sprzętu wojskowego. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 46 proc. respondentów, a przeciw było 33 proc.
Badanie pokazuje również, że Europejczycy są coraz bardziej otwarci na finansowanie obronności za pomocą wspólnego zadłużenia UE. Średnio popiera to 47 proc. ankietowanych, przy 35 proc. przeciwników.
Rosyjska energia nadal niepożądana
Pomimo wysokich cen energii większość Europejczyków nie chce powrotu do importu rosyjskiej ropy i gazu.
Aż 44 proc. respondentów uważa wznowienie takich dostaw za zły lub bardzo zły pomysł. Przeciwko powrotowi rosyjskich surowców najczęściej opowiadają się mieszkańcy Danii (73 proc.), Szwecji (69 proc.), Wielkiej Brytanii (61 proc.), Estonii (58 proc.) oraz Polski (56 proc.).
Jednocześnie jedynie 27 proc. ankietowanych uznaje przywrócenie importu rosyjskiej energii za rozwiązanie dobre lub raczej dobre.
Wyniki te wpisują się w szerszy trend obserwowany od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W ostatnich latach państwa UE znacząco ograniczyły uzależnienie od rosyjskich paliw kopalnych, inwestując równocześnie w odnawialne źródła energii i nowe kierunki dostaw gazu.
Ukraina nadal ma poparcie, ale nie bezwarunkowe
Po ponad czterech latach wojny Ukraina wciąż jest postrzegana przez wielu Europejczyków jako ważny partner. Szczególnie silne poparcie dla Kijowa utrzymuje się w krajach północnej Europy oraz w Wielkiej Brytanii.
Jednocześnie badanie pokazuje wyraźne granice społecznej akceptacji dla dalszego zaangażowania. W wielu państwach większość obywateli sprzeciwia się wysłaniu wojsk lądowych do Ukrainy w celu utrzymania pokoju po zakończeniu wojny.
W Polsce przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiedziało się 55 proc. respondentów. Identyczny wynik odnotowano na Węgrzech. Jeszcze wyższy poziom sprzeciwu występuje w Bułgarii, Austrii i Szwajcarii.
Podzielone pozostają również opinie dotyczące przyszłego członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej. Choć największe poparcie dla rozszerzenia UE na wschód odnotowano w Portugalii, Hiszpanii i Szwecji, w wielu krajach dominują postawy sceptyczne. Dotyczy to między innymi Niemiec, Austrii, Bułgarii i Węgier.
Europejczycy nie chcą rozwodu z NATO
Mimo rosnącej nieufności wobec Stanów Zjednoczonych Europejczycy nie są zainteresowani tworzeniem alternatywy dla NATO. Tylko 29 proc. respondentów uznało powołanie wyłącznie europejskiej organizacji obronnej za dobry pomysł.
Co istotne, w niemal wszystkich badanych państwach dominuje przekonanie, że relacje transatlantyckie poprawią się po zakończeniu prezydentury Donalda Trumpa. Oznacza to, że obecny kryzys zaufania jest przez wielu Europejczyków postrzegany raczej jako problem związany z konkretną administracją niż trwałe zerwanie więzi między Europą a Stanami Zjednoczonymi.
Komentując badanie, szef badań opinii w ECFR, współautor i starszy analityk, Pawel Zerka, powiedział:
„W obliczu krytyki i agresywnego zachowania administracji Trumpa, obywatele europejscy stają się coraz bardziej pragmatyczni w kwestii własnego bezpieczeństwa. Publiczne zapotrzebowanie na większą samowystarczalność oraz potrzeba zabezpieczenia się przed amerykańskimi gwarancjami, szczególnie w obszarze obronności, stworzyły okno możliwości, aby europejscy liderzy mogli pójść dalej i szybciej w budowie wspólnych systemów bezpieczeństwa. To szansa, której przywódcy polityczni nie mogą zmarnować.”
Jana Kobzova, współautorka, starsza analityczka w ECFR oraz współdyrektorka programu bezpieczeństwa europejskiego ECFR, dodała:
„W całej Europie istnieje wyraźne poparcie dla ograniczenia zależności od Waszyngtonu. Europejczycy są coraz bardziej otwarci na zwiększenie wydatków na obronność i, co kluczowe, wykazują zaskakująco wysoki poziom zaufania, że sąsiednie państwa przyszłyby im z pomocą w sytuacji kryzysowej. Nasze badania pokazują również, że choć Europejczycy nadal wspierają Ukrainę, w obecnym kontekście nie ma publicznego konsensusu co do jej przystąpienia do UE. Utrzymując członkostwo jako cel, Europejczycy muszą wykazać się większą kreatywnością w tworzeniu mechanizmów pośrednich angażujących Kijów, takich jak integracja sektorowa czy synergie w zakresie współpracy obronnej oraz odstraszania na wschodniej flance NATO.”
Źródła:
- Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR)
- Raport „Sami w domu: Europejczycy są gotowi bronić się sami”
- Badanie opinii publicznej YouGov, Mandate Research i Turu-uuringute (30 kwietnia – 19 maja 2026 r.)
Jana Kobzova jest współdyrektorką programu bezpieczeństwa europejskiego oraz starszą analityczką w European Council on Foreign Relations. Jej zainteresowania badawcze koncentrują się na Europie Wschodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Ukrainy oraz poprawy reakcji UE na kryzysy w jej sąsiedztwie. Jest współautorką licznych książek, komentarzy i raportów dotyczących polityki UE, Europy Wschodniej oraz procesów demokratyzacyjnych w sąsiedztwie Unii.
Pawel Zerka jest starszym analitykiem oraz przewodniczy badaniom opinii publicznej w European Council on Foreign Relations. Jest również głównym autorem raportu European Sentiment Compass, opracowanym wspólnie przez ECFR i European Cultural Foundation, publikowanego corocznie od 2022 roku. Do zespołu ECFR dołączył w 2017 roku, wcześniej pracował jako ekspert ds. polityki zagranicznej w Polsce. Posiada doktorat z ekonomii oraz tytuł magistra stosunków międzynarodowych ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu