W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie od godz. 10, z przerwami, trwa przesłuchanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w charakterze świadka w związku z postępowaniem dotyczącym tzw. „dwóch wież” – poinformował w środę rzecznik prokuratury, prok. Piotr Antoni Skiba.
Śledztwo w sprawie „dwóch wież” zostało wszczęte przez warszawską prokuraturę okręgową w lutym ub.r. Sprawa związana jest z niedoszłymi planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna, działce w Warszawie. Dotyczy ono doprowadzenia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości poprzez wprowadzenie pokrzywdzonego w błąd.
Przesłuchanie z udziałem pełnomocników i stron postępowania
Prok. Skiba poinformował, że Kaczyński bierze udział w przesłuchaniu ze swoimi pełnomocnikami, dwoma adwokatami. Rzecznik prokuratury relacjonował, że świadek został pouczony o możliwości skorzystania z prawa do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytania, lecz ani razu z niego nie skorzystał. Według rzecznika przesłuchanie odbywa się w „dość dobrej atmosferze”. Dodał, że czynności będą trwały - łącznie z zakończeniem odpowiadania na pytania, ze sprawdzeniem protokołu do ok. godz. 19.
Rzecznik powiedział, że na początku przesłuchania brali w nim udział również pełnomocnicy pokrzywdzonego – mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois. Giertych jednak po godz. 14 opuścił prokuraturę.
Spytany po wyjściu z budynku o swoje odczucia Giertych powiedział dziennikarzom, że ma wrażenie, że „pani prokurator nie poradziła sobie do końca”. Giertych przed przesłuchaniem Kaczyńskiego stwierdził za to, że głównym zainteresowaniem prokuratury będzie wątek 50 tys. zł. W połowie lutego 2019 r. „GW” podała, że Birgfellner zeznał w prokuraturze, że Kaczyński nakłonił go do wręczenia 50 tys. zł księdzu z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna.
W 2019 roku - za rządów PiS, gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro - Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego złożył wtedy w prokuraturze jeden z pełnomocników Birgfellnera. Austriak był kilkukrotnie przesłuchiwany w tej sprawie, w tym raz w Austrii. Odmowę śledztwa tłumaczono wtedy tym, że Birgfellner „nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających poniesione przez niego koszty” i nie przedstawił żadnych pisemnych umów zawartych z podmiotami, którym miał zlecić określone prace, a które to dokumenty umożliwiałyby weryfikację faktur.
Zdaniem pełnomocników Birgfellnera decyzja prokuratury była „niesłuszna”. Wskazywali, że zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, postanowienie w sprawie wszczęcia śledztwa lub odmowy wszczęcia należy wydać w terminie 30 dni od dnia złożenia zawiadomienia, a prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa po prawie dziewięciu miesiącach od złożenia zawiadomienia. Pełnomocnicy austriackiego biznesmena zaskarżyli postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. W lutym 2020 r. warszawski sąd okręgowy utrzymał w mocy postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa.
Spór o sprawę „dwóch wież” i wcześniejsze decyzje prokuratury
Sprawa tzw. dwóch wież znalazła się w audycie Prokuratury Krajowej dotyczącym postępowań z okresu rządów Zjednoczonej Prawicy z lat 2016-2023. PK w połowie stycznia ub. roku przedstawiła częściowy raport z audytu.
Prezentująca raport prok. Katarzyna Kwiatkowska wskazała wówczas, że postępowanie w sprawie „dwóch wież” powinno zostać podjęte i kontynuowane. Dodała, że wcześniejszy sposób procedowania w tej sprawie budził bardzo poważne wątpliwości. Zapowiedziała również, że zarówno prezes PiS, jak i inne osoby będą wzywane na przesłuchania w tej sprawie.
W lutym ub. roku prok. Skiba poinformował, że zostało wszczęte śledztwo w sprawie doprowadzenia Geralda Birgfellnera „w okresie od maja 2017 r. do lipca 2018 r. do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1 mln 300 tys. euro”.
Prezes PiS, pytany wówczas o wszczęcie śledztwa, ocenił, że stało się to „w ramach walki z nami, ponieważ nic nie ma, trzeba fikcyjnych spraw”. „To, że ktoś chciał wybudować, nie dwie wieże, ale jakiś wysoki budynek (...), to wszystko było w sferze zamiarów, który nigdy nie jest przestępstwem. (...) W tym wypadku mieliśmy do czynienia z działaniem zgodnym z kodeksem handlowym” - stwierdził. Na pytanie, czy stawi się w prokuraturze, jeżeli dostanie wezwanie, Kaczyński stwierdził wówczas, że to obowiązek, ale - jak ocenił - „w tej chwili mamy kłopot, bo prokuratura jest nielegalna”.
„Gazeta Wyborcza” pod koniec stycznia 2019 r. publikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. - m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Geraldem Birgfellnerem - dotyczącej planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez spółkę Srebrna. Później, w lutym 2019 r., „GW” pisała o sprawie 50 tys. złotych. W lutym 2019 r. w rozmowie z PAP lider PiS mówił m.in., że Birgfellner „żądał pieniędzy za prace, które były nieudokumentowane w żaden sposób”. „Jego żądanie można streścić do tego, że miałbym zmusić radę nadzorczą i zarząd spółki Srebrna, żeby wbrew prawu, wbrew ustawie o rachunkowości wypłaciły mu pieniądze, czego nie chciałem, ani nie mogłem zrobić. Żadne z tych ciał nie uległoby podobnym żądaniom” - powiedział wtedy Kaczyński.(PAP)
from/ ef/ rbk/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu