„Chcemy, by misja Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, na czele z dyrektorem Grossim, znalazła sposób, dzięki naszym służbom specjalnym i przez korytarz bezpieczeństwa dotarła do elektrowni i zrobiła maksimum, by uniknąć zagrożenia na skalę światową” – powiedział Zełenski, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina. „Mamy zaufanie do waszych specjalistów. Chcielibyśmy, by była to nie tylko kontrola, bo to są działania taktyczne, ale rozwiązania strategiczne” – zaznaczył Zełenski.

Prezydent Ukrainy podkreślił, że konieczna jest „niezwłoczna demilitaryzacja elektrowni, wycofanie wszystkich rosyjskich wojskowych z materiałami wybuchowymi i bronią, wyzwolenie naszej elektrowni, utworzenie strefy zdemilitaryzowanej i pełne przejście elektrowni pod kontrolę państwa ukraińskiego”. 14-osobowa delegacja, na czele z szefem MAEA Rafaelem Grossim, ma dotrzeć do okupowanej przez rosyjskie wojska siłowni w najbliższych dniach. Dziennik "Wall Street Journal" podał, że eksperci rozpoczną pracę w obiekcie w środę, a zakończą w sobotę. Według mediów w składzie misji są m.in. eksperci z Polski, Litwy, Chin i Serbii. Nie ma wśród nich specjalistów z USA i Wielkiej Brytanii.

Rosja okupuje Zaporoską Elektrownię Atomową od początku marca. Na terenie obiektu znajdują się wojska agresora, które kilkukrotnie już ostrzeliwały elektrownię, stwarzając ryzyko uwolnienia substancji radioaktywnych.

Reklama

Rosja chce uniemożliwić Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) dokonanie inspekcji w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, ostrzeliwując teren obok tego obiektu oraz imitując działania bojowe w Enerhodarze - oznajmił we wtorek szef biura (kancelarii) prezydenta Ukrainy Andrij Jermak.

Wcześniej we wtorek inny doradca głowy państwa, Mychajło Podolak, powiadomił, że wojska agresora ostrzeliwują drogi, którymi misja MAEA miałaby dotrzeć do Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. W ocenie urzędnika celem Kremla jest zmuszenie międzynarodowych ekspertów, by dojechali na miejsce przez okupowane Krym lub Donbas.