Albo emancypacja naszego regionu, albo wieczna marginalizacja Dzikich Pól [OPINIA]
Spotkanie Zełenski-Duda we Lwowie było ryzykowne politycznie dla obydwu polityków. Składając hołd w miejscach upamiętniających Orlęta Lwowskie i Ukraińską Armię Halicką nie spowodowali, że Polacy i Ukraińcy zmienili pamięć o wydarzeniach z 1918 roku. Dla obydwu stron była to manichejska walka dobra ze złem. Możliwe, że Duda ryzykował nawet więcej – do ostatniej chwili przed jego przyjazdem zdejmowano na Cmentarzu Łyczakowskim czerwono-czarne flagi, by nie dawać paliwa narodowcom.