Posłanka Paulina Matysiak nie zamierza usuwać z mediów społecznościowych wpisu, w którym zarzuciła prezesowi Poczty Polskiej sianie chaosu w jej strukturach. Spółka ostrzega, że jeśli nie wycofa się ona ze swoich twierdzeń, sprawa znajdzie finał w sądzie.
– Skierowanie do mnie przedsądowego wezwania odbieram jako próbę wywołania efektu mrożącego i sygnał, że o Poczcie Polskiej powinno się mówić albo dobrze, albo wcale. A nie może być tak, że pod adresem tak ważnej i strategicznej dla nas spółki nie można publicznie kierować żadnych krytycznych uwag – deklaruje w rozmowie z nami Paulina Matysiak. – Trudno mi przewidywać, czy Poczta zdecyduje się skierować sprawę na drogę sądową, ale ja nie wycofuję się ze swoich twierdzeń i nie zamierzam usuwać wpisu ze swojego konta na Facebooku – dodaje.
Poczta Polska kontra posłanka Paulina Matysiak. Spór o naruszenie dóbr osobistych
Spór rozgorzał po tym, jak w drugiej połowie lutego posłanka zamieściła na swoim koncie w mediach społecznościowych wpis wskazujący na to, że „od kilku tygodni naczelnicy i kierownicy namawiają pracowników (innych niż listonosze) do wsparcia listonoszy”. „Najpierw wyrzuca się ludzi z pracy, a potem okazuje się, że ludzi do pracy brakuje. Ten chaos w placówkach i terenie to odpowiedzialność Zarządu. Niestety tak się kończy zarządzanie Pocztą Polską w wydaniu Sebastiana Mikosza” – napisała polityczka.
W reakcji Poczta Polska przesłała do niej przedsądowe wezwanie, w którym domaga się zaprzestania naruszenia dóbr osobistych i usunięcia wpisu z Facebooka i X-a. A także zamieszczenia na swoich profilach oświadczenia, w którym posłanka miałaby przeprosić spółkę i przyznać, że jej twierdzenia były „bezpodstawne i krzywdzące”.
Posłanka Paulina Matysiak odpiera zarzuty Poczty Polskiej: nie mam poczucia, że naruszyłam dobra osobiste
Sama zainteresowana z zarzutami się nie zgadza. – Nie mam poczucia, że naruszyłam czyjekolwiek dobra osobiste, bo mój wpis nie miał na celu atakowania zarządu czy prezesa Poczty, miał charakter informacyjny – podkreśla posłanka. – To, że spółka zachęca obecnych pracowników administracyjnych do pełnienia funkcji listonoszy, jest prawdą, więc we wpisie nie dopuściłam się żadnych przekłamań. Dlatego jej działania wobec mnie odbieram jako próbę zniechęcania do informowania o tym, co dzieje się w jej strukturach, o sytuacji pracowników – dodaje.
Jak zapewnia Paulina Matysiak, jej działania nie ograniczają się do wpisów w mediach społecznościowych, bo w tej sprawie wnosi też interpelacje i kieruje zapytania, a także przeprowadza interwencje poselskie.
– Dlatego trudno postawić mi zarzut, że dopuszczam się przekłamań. Chcę jasno podkreślić, że w mojej ocenie za chaos w spółce odpowiada jej zarząd i prezes, choć słuchając go, można odnieść wrażenie, że tak dobrze, jak dzisiaj, w Poczcie Polskiej jeszcze nie było – wskazuje posłanka. – Tymczasem wystarczy zapoznać się z doniesieniami medialnymi, w których mieszkańcy różnych miejscowości skarżą się na spadającą jakość usług i brak listonoszy. Jeśli zwolniło się kilka tysięcy osób, to teraz niestety odczuwa się tego konsekwencje. A ja mam prawo do swojej oceny – konkluduje.
Poczta Polska chce przeprosin i odpiera zarzuty o chaosie
Poczta Polska ma jednak inne zdanie. W treści wezwania – reprezentowana przez swojego pełnomocnika – podkreśliła, że nie bez znaczenia pozostają okoliczności, w jakich posłanka przedstawiła swoje tezy. „Nieprawdziwy, a nadto obraźliwy wpis w tak poczytnych serwisach, do którego dostęp ma nieograniczony krąg użytkowników, w tym pracowników o kontrahentów Spółki, naraża Spółkę na utratę zaufania publicznego, niezbędnego dla prowadzonej działalności gospodarczej oraz narusza jej dobre imię i renomę” – czytamy w uzasadnieniu wezwania.
Poczta odpiera argumenty o tym, jakoby jej prezes zarządzał przedsiębiorstwem „w sposób nieodpowiedzialny i chaotyczny”. Zdaniem spółki argumenty posłanki o rzekomym chaosie i odpowiedzialności, jaką zarząd ponosi za braki kadrowe, „uderzają w renomę Poczty Polskiej jako stabilnego pracodawcy i wiarygodnego operatora”. Zaś przypisywanie zarządowi i prezesowi „winy za błędy zarządcze bez oparcia w faktach wykracza poza granice dopuszczalnej krytyki i stanowi nadużycie wolności słowa”. Poczta zapewniła również, że podejmowane przez nią działania są „procesem zaplanowanym”, wynikającym z przyjętej przez nią strategii, a „nie wynikiem chaosu”.
„Wspieranie procesów operacyjnych przez pracowników biurowych w okresach zwiększonej ilości pracy jest standardową praktyką biznesową i nie ma charakteru przymusu naruszającego przepisy prawa pracy” – czytamy. „Przypisywanie Spółce złej woli lub niekompetencji w formie kategorycznych sądów wykracza poza ramy dopuszczalnej krytyki parlamentarnej i stanowi naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej” – wskazała Poczta w uzasadnieniu, powołując się przy tym na przepisy kodeksu cywilnego. Jak skonkludowała, brak reakcji ze strony posłanki zakończy się wystąpieniem na drogę sądową.
Do czasu publikacji tekstu Poczta Polska nie odpowiedziała na naszą prośbę o komentarz na temat skierowanego do posłanki wezwania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu