Nie ma przeszkód prawnych, które uniemożliwiłyby nowe głosowanie w sprawie Traktatu Lizbońskiego, który Irlandczycy odrzucili w referendum 12 czerwca tego roku - wynika z projektu raportu podkomisji do spraw przyszłości Irlandii w Unii Europejskiej.
Nad konsekwencjami odrzucenia Traktatu z Lizbony komisja debatowała przez sześć tygodni. Projekt raportu jest obecnie przedmiotem obrad podkomisji wielopartyjnej i będzie opublikowany w czwartek.
Według tekstu raportu można będzie przeprowadzić nowe referendum w sprawie traktatu, do którego dołączono by wynegocjowane z Brukselą gwarancje dotyczące warunków stawianych przez Irlandczyków.
Sprzeciw wobec Traktatu z Lizbony wiązał się z trzema obawami: przed utratą neutralności militarnej, zniesieniem zakazu aborcji oraz zlikwidowaniem niskich stawek podatkowych. Eurosceptycy byli również przeciwni projektowi zlikwidowania prawa Irlandii do mianowania "swojego" komisarza europejskiego.
Traktat z Lizbony zastrzega, że od 2014 roku Komisja Europejska będzie miała mniej komisarzy niż UE liczy krajów członkowskich; pewne państwa mogłyby więc stracić swoich urzędników w KE.
Najnowsze sondaże wskazują, że jeśli Irlandczycy otrzymają stosowne zapewnienia, to zwolennikami traktatu okaże się 43 proc. respondentów
Irlandzka podkomisja rozważa możliwość przyjęcia "deklaracji" UE, gwarantującej Irlandczykom spełnienie ich warunków.
Możliwość zachowania "swojego" komisarza przez poszczególne kraje jest jednak przewidziana w traktacie; w razie jego przyjęcia kraje członkowskie mogą jednogłośnie zadecydować, że wszyscy zachowają swoich komisarzy.
Najnowsze sondaże wskazują, że jeśli Irlandczycy otrzymają stosowne zapewnienia, to zwolennikami traktatu okaże się 43 proc. respondentów, a przeciwnikami 39 proc.
Irlandzki minister spraw zagranicznych Michael Martin poinformował ostatnio, że decyzja o ewentualnym powtórzeniu referendum zapadnie w terminie bliskim szczytu europejskiego, który odbędzie się w Brukseli 11 i 12 grudnia.