Nie ustaje napięcie między Koreą Północną i Południową. Seul oczekuje przeprosin od komunistycznych władz w Pjongjangu za - jak twierdzi - serię prowokacji. Na początku miesiąca dwaj patrolujący granicę żołnierze z Południa zostali poważnie ranni w wybuchu miny.

Prezydent Korei Południowej Park Geun-Hye powiedziała, że Seul nie wyłączy stojących przy granicy ogromnych głośników, przez które są nadawane komunikaty propagandowe, dopóki Północ nie przeprosi za swoje działania. Wcześniej to komunistyczny reżim chciał wyłączenia przekazów propagandowych pod groźbą rozpoczęcia działań militarnych.

W strefie zdemilitaryzowanej w Panmundżom przedstawiciele obu koreańskich państw od soboty toczą negocjacje. Jednak rozmowy toczą się w cieniu południowokoreańskich doniesień o przesunięciu sił Północy w pobliże granicy.

Reklama

Seul wznowił nadawanie komunikatów propagandowych w kierunku Północy po jedenastoletniej przerwie. W czwartek Korea Północna ostrzelała ogromne głośniki, z których emitowane są te komunikaty. W odpowiedzi Korea Południowa wystrzeliła w kierunku Północy kilkadziesiąt pocisków artyleryjskich.