Politycy norweskiej koalicji rządzącej chcą referendum, które ograniczyłoby zalew imigrantów. Coraz częściej pojawia się retoryka wymierzona wprost w naszych rodaków
Debatę wokół migracji zarobkowej wznowił właśnie Mazyar Keshvari, rzecznik wchodzącej w skład koalicji rządowej Partii Postępu (FrP). – Polacy i Litwini szukający pracy w Norwegii zabierają ze sobą rodziny. Kiedy zorientują się, że mogą się tu osiedlić za darmo, otrzymują darmową opiekę zdrowotną i korzyści z tytułu ubezpieczeń społecznych – oświadczył w rozmowie z dziennikiem „VG”.
Keshvari, który sam przybył do Norwegii z Iranu po rewolucji islamskiej, twierdzi teraz, że norweski tabloid przekręcił jego słowa. Po chwili rozmowy z DGP powtarza jednak główną tezę z wywiadu dla „VG”. – Chodziło mi o to, że polscy i litewscy imigranci częściej niż kiedyś ściągają rodziny, co obciąża infrastrukturę publiczną, np. przedszkola – mówi Keshvari. I dodaje, że Norwegowie mieliby zorganizować podobne do szwajcarskiego referendum, ale w sprawie emigracji spoza Europy, a nie z państw UE. W opublikowanym przez „VG” cytacie to zapewnienie nie padło.