Budowa elektrowni jądrowej może utknąć w urzędniczym klinczu. Pilnie potrzebna ustawa

Centrum danych Amazona i elektrownia jądrowa Susquehanna w Salem Township w Pensylwanii
Kiedy rozpocznie się budowa elektrowni jądrowej w Polsce?Materiały prasowe / Talen Energy
dzisiaj, 15:06

Tysiące stron dokumentacji zaczyna lądować na biurkach urzędników w Gdańsku i Wejherowie. To tam wydawane będą zgody na poszczególne etapy budowy elektrowni jądrowej. Większość decyzji podejmą urzędnicy nie w Warszawie, lecz na Pomorzu. Już teraz poszczególne wydziały ledwo zipią. By elektrownia powstała na czas, potrzeba dodatkowych etatów i skrócenia procedur.

To „wąskie gardło” budowy elektrowni jądrowej

Branża budowlana nie wierzy, że elektrownia jądrowa w Choczewie powstanie na czas. Nie chodzi jednak tylko o gigantyczny budżet inwestycji, szacowany na ok. 192 mld zł. Przykłady z całej Europy pokazują, że wielkie budowy często tkwią w urzędniczym klinczu. W Polsce może być podobnie.

Wystarczy spojrzeć na twarde dane. Aż 42 tys. stron liczy wniosek o zezwolenie na budowę złożony w marcu przez spółkę Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ) do Prezesa Państwowej Agencji Atomistyki (PAA). Pracowało nad nim ponad 200 ekspertów. A to tylko jeden z wielu wniosków.

Trwać będzie walka z czasem

W przyszłym roku PEJ złoży drugi wniosek – o pozwolenie na budowę. Tym razem trafi on na biurko wojewody pomorskiego. Zespół lokalnych urzędników będzie musiał zmierzyć się z podobną „kobyłą”.

Na barkach zespołu wojewody spoczywają też inne decyzje, np. dotyczące budowy dróg dojazdowych, zgody na linię kolejową, a także inwestycji morskich – części elektrowni przypłyną z USA i zostaną rozładowane na planowanym na wysokości Choczewa pirsie.

Nie mówiąc już o takich „drobnostkach”, jak zgody na budowę zaplecza, linii energetycznych czy zabudowy mieszkaniowej. Część decyzji spadnie na niższy poziom – do starostwa powiatowego w Wejherowie. Urzędnicy w obu miejscach będą mieli pełne ręce roboty. A to od ich pracy zależeć będzie termin budowy.

Nie idzie źle, ale potrzeba ludzi

Jak słyszymy od przedstawicieli GDDKiA oraz PLK S.A., na razie współpraca z urzędnikami podległymi wojewodzie Beacie Rutkiewicz przebiega bardzo sprawnie. Kluczowa jest w tym przypadku koordynacja. Drogowcy „ciągną” drogę łączącą trasę S6 z elektrownią, a kolejarze – nową linię kolejową z Wejherowa. Wszystko to trzeba połączyć z planami generalnego wykonawcy – amerykańskiej spółki Bechtel.

Ostatnią zgodę, na budowę DW213 w bezpośrednim sąsiedztwie elektrowni, wojewoda wydała pod koniec kwietnia. Dwa tygodnie wcześniej w Wejherowie odbyło się kolejne spotkanie zespołu koordynującego prace przy budowie elektrowni. Wziął w nim udział wiceminister i rządowy pełnomocnik ds. EJ – Wojciech Wrochna.

To spotkanie było kolejną okazją do rozmowy o kadrach. Wojewoda Rutkiewicz od pewnego czasu ubiega się o środki na dodatkowe etaty. Zwróciła się do Ministerstwa Finansów o zgodę na zatrudnienie nowych osób. To kluczowe, ponieważ za chwilę do rozpatrzenia trafi ogromny wniosek o pozwolenie na budowę.

Ministerstwo Energii, a właściwie Wojciech Wrochna, pisze o bezpośrednim zaangażowaniu w te rozmowy. W odpowiedzi na pytanie posłów wskazuje, że chodzi o „rozwiązanie problemów kadrowych dotyczących organów administracji państwowej na Pomorzu, rozpatrujących sprawy w zakresie kluczowej infrastruktury energetycznej”.

Wizualizacja pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.
Wizualizacja pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.

Pomoże ustawa?

Pomóc ma ustawa, która pod koniec marca trafiła do Sejmu. Obecnie, po pierwszym czytaniu, wróciła do prac w komisji. Zgodnie z jej założeniami wprowadzony ma zostać szereg ułatwień w wydawaniu decyzji. Jako wzór brana jest specustawa dotycząca budowy gazoportu w Świnoujściu.

„Zaproponowane projektem ustawy rozwiązanie, polegające na wprowadzeniu do specustawy jądrowej sprawdzonych, stosowanych wielokrotnie rozwiązań, będzie stanowiło uproszczenie prac organów zaangażowanych w proces decyzyjny, w szczególności wojewodów wydających decyzję o ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie budowy obiektów energetyki jądrowej” – czytamy w odpowiedzi wiceministra Wojciecha Wrochny.

Przewiduje się, że ustawa zostanie uchwalona w najbliższych tygodniach. Przypomnijmy, że spółka PEJ musi uzyskać od urzędników większość pozwoleń do 2028 roku. Wtedy rozpocząć ma się faktyczna budowa elektrowni jądrowej. Zakończenie prac nad pierwszym blokiem planowane jest na 2035 rok, a uruchomienie - 2036. Potem w kolejne dwa lata uruchomione zostaną dwa następne bloki AP1000 (o mocy 1250 MWe każdy).

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.