Puste półki w sklepach, ciągnące się kolejki i strajki na ulicach. Jeszcze w tym roku będziemy mogli doświadczyć tego na ekranie komputera w grze „Solidarność: Menadżer Konspiracji”, nad którą pracują studio Gudejko, one2tribe i Narodowy Instytut Audiowizualny, który na ten cel przeznaczył 800 tys. złotych.

Realizowany od dwóch lat projekt studia Gudejko, one2tribe i Narodowego Instytutu Audiowizualnego wkrótce ujrzy światło dzienne. „Solidarność: Menadżer konspiracji” ma być dostępną za darmo grą wideo, w której każdy będzie mógł wcielić się w przywódcę niezadowolonych mas i doprowadzić do obalenia komunizmu. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że na ekranach komputerów nie zobaczymy cyfrowej wersji „Człowieka z żelaza”. Już pierwsza prezentacja jasno pokazuje, że historyczne realia potraktowano z przymrużeniem oka.

Wizualizacja gry "Solidarność: Menadżer konspiracji" / Media

Kreskówkowa synteza PRL-u

Wizualizacja gry "Solidarność: Menadżer konspiracji" / Media

Tłem dla gry jest fikcyjne miasto, które można opisać jako PRL w pigułce. Obok obowiązkowej stoczni stoi fabryka traktorów, w sklepach półki świecą pustkami, a wnętrza dekorują znane plakaty propagandowe i nie tylko (uważni obserwatorzy dopatrzą się na jednym ze zdjęć polskiego plakatu reklamującego „Gwiezdne Wojny”).

Osoby pamiętające brutalne pacyfikacje strajków mogą zdziwić się, widząc na ekranie sympatycznie wyglądające, groteskowe postaci na tle kolorowych lokacji oraz bohaterki, które, jak błyskawicznie odnotowali internauci, wszystkie noszą spódniczki mini, co nie było raczej codziennością na terenie gdyńskiej stoczni.

„Forma komiksowa jest tu jak najbardziej na miejscu i wpisuje się w trend gier dostępnych na portalach społecznościowych. Dlatego na etapie produkcji zdecydowano o stworzeniu gry z prostą, lecz estetyczną grafiką, ale za to z ciekawym i angażującym mechanizmem” – tłumaczy Agnieszka Wolak, rzecznik NInA . Zdaniem współautorów takie podejście może mieć nawet historyczne uzasadnienie, tym bardziej, że fabułę konsultowano z ówczesnymi opozycjonistami i historykami.

„Założeniem producentów jest stworzenie gry, która opowiada o zakończonej sukcesem rewolucji i to opowiada w sposób interesujący i wciągający. Z Małego Konspiratora i opowieści osób zaangażowanych w działania Solidarności wiemy, że ten ruch był przede wszystkim wynikiem działań ludzi, którzy lubili to, co robili. Te opowieści są czasem poważne, czasem śmieszne, a momentami absurdalne i taką też historię przedstawia gra. To opowieść o tym, że rewolucja jest wciągającym, choć skomplikowanym zajęciem i można w niej odnieść sukces i satysfakcję” – dodaje Wolak.

Nie będzie krwi, ale trzeba będzie uciekać przed ZOMO

Wizualizacja gry "Solidarność: Menadżer konspiracji" / Media

Takie podejście i groteskowe modele postaci szybko wzbudziły opór internetowej społeczności. Zdaniem autorów to jednak ciekawa rozgrywka będzie siłą gry. „Negatywne opinie pojawiły się jeszcze przed prezentacją gry i dotyczyły głównie grafiki, m.in. porównań do gier typu The Sims czy awatarów XBox Live. A założeniem gry w tym przypadku jest świetnie dopracowany mechanizm” – zapewnia Wolak.

Również Wojciech Ozimek z firmy one2tribe, która odpowiadała m. in. za przygotowanie przeglądarkowej bijatyki „Wiedźmin: Versus”, przekonywał, że przez kreskówkowy wygląd, producenci chcą pokazać polską rzeczywistość lat osiemdziesiątych. W rozmowie z IAR Ozimek stwierdził, że wierzy, że to młody gracz będzie chciał rozpocząć rozgrywkę, mimo że nie ma tu ani kropli krwi. Jak mówi Ozimek nastolatki mają coś takiego, że chcą walczyć z systemem. Twórcy gry chcą im pokazać, jak naprawdę to wygląda.

Jak na ekranie komputera będzie wyglądać walka z totalitarnym systemem? Twórcy rozgrywkę porównują do menadżerów sportowych. Tylko, że w tym przypadku zamiast piłkarzy mamy… strajkujących robotników. Gracz staje się początkującym aktywistą, gromadzącym wokół siebie konspiracyjną siatkę. Ta musi być jednocześnie rozbudowana i odporna na działania władzy ludowej.

„Dobrym przykładem jest menadżer drużyny piłkarskiej, w którym piłkarze dobierani są pod mecz i strategię. Tworzona jest siatka konspiracyjna, która ma realizować akcje przeciwko systemowi. Trenowani i obsadzani w różnych rolach są robotnicy, artyści, pisarze czy ludzie pracujący w biurach. Po prostu budowana jest Solidarność” – tłumaczy rzecznik NInA.

Ile to będzie kosztować?

Gra dostępna ma być w modelu free-to-play, a więc każdy będzie mógł zagrać w nią za darmo. Pieniądze na produkcję pochodziły od obu studiów producenckich i instytutów . Ten ostatni przeznaczył na ten cel 800 tysięcy złotych. Jakie kwoty zainwestowały prywatne firmy nie udało nam się ustalić, ale nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że środki od NInA to mniejsza część budżetu.

Priorytetem dla autorów są walory edukacyjne. Dlatego mają nadzieję, że dzięki łatwej dostępności „Menadżer Konspiracji” znajdzie miejsce w salach lekcyjnych. Jednym z ciekawych rozwiązań, jest możliwość tworzenia przez graczy własnych scenariuszy. „Liczymy także na pomysły uczniów, studentów i firm niezależnych. Gra będzie posiadała otwarty interfejs umożliwiający dołączanie zewnętrznych produkcji. Zakładamy, że może to być też ciekawy temat na zajęcia z informatyki w szkołach” – wyjaśnia Wolak i od razu podaje przykładowe pomysły takich lekcji: przygotuj grę o „staniu w kolejce” czy o „ucieczce przed ZOMO”.

Twórcy gry obiecują graczom przeżycie zakończonej sukcesem rewolucji. Czy sukcesem będzie wspólna produkcja studia Gudejko, one2tribe i NInA dowiemy się niedługo. Do końca roku gra w kilku wersjach językowych ma zostać udostępniona przez przeglądarkę internetową. Jeżeli okaże się sukcesem, autorzy przekonują, że nie będzie problemu z przeniesieniem jej na platformy mobilne i konsole.