Opozycyjny Blok byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko postanowił wysunąć kandydaturę swej skazanej na 7 lat więzienia przywódczyni do Pokojowej Nagrody Nobla - przekazała w czwartek deputowana tego ugrupowania Natalia Korolewska.

"Tymoszenko jest symbolem demokracji na Ukrainie. Uważam, że Komitet Noblowski oraz państwa Europy mogą zmienić obecną sytuację. Bardzo ważne, by cały świat postawił przed ukraińskimi władzami zadanie uwolnienia niesprawiedliwie skazanego człowieka, nad którym władze nadal się znęcają" - oświadczyła deputowana.

Korolewska wytłumaczyła, że Tymoszenko nie tylko aktywnie uczestniczyła w ukraińskiej pomarańczowej rewolucji 2004 r., ale też zapoczątkowała procesy demokratyzacji państwa. Posłanka poinformowała, że dokumenty w sprawie kandydatury Tymoszenko zostały już przekazane Komitetowi Noblowskiemu.

Przetrzymywana od sierpnia w areszcie śledczym Tymoszenko została skazana w październiku za nadużycia, których miała się dopuścić przy zawieraniu umów gazowych z Rosją w 2009 r.

Po ogłoszeniu wyroku Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, urząd skarbowy i prokuratura wszczęły przeciwko byłej premier kilka kolejnych śledztw, które dotyczą m.in. niespłaconych w latach 1990. podatków należącej do Tymoszenko korporacji Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy (JSEU).

Sąd rejonowy zdecydował o powtórnym aresztowaniu

Mimo że była premier znajduje się pod strażą, w ubiegłym tygodniu sąd rejonowy dzielnicy Peczersk w Kijowie zdecydował o jej powtórnym aresztowaniu.

Adwokaci Tymoszenko informują, że przez kłopoty z kręgosłupem ich klientka od dłuższego czasu nie może samodzielnie się poruszać i nie otrzymuje w areszcie należytej opieki medycznej. Władze penitencjarne twierdzą, że sama odmawia ona leczenia.

Zdaniem opozycji sprawa Tymoszenko była inspirowana przez ekipę prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, który dąży do wyeliminowania byłej premier z życia politycznego. Tymoszenko była najważniejszą konkurentką obecnego szefa państwa w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich, a po jego wygranej stała się jego największym krytykiem.

W czwartek Janukowycz przyznał, że sprawa Tymoszenko pozostaje "ostrą kwestią" w przygotowaniach do zawarcia umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a UE. W związku z Tymoszenko najprawdopodobniej nie dojdzie do parafowania tego dokumentu na szczycie Ukraina-UE 19 grudnia w Kijowie.

Bruksela uważa, że była premier stała się ofiarą wybiórczego stosowania prawa i domaga się jej powrotu do życia politycznego.