Ogromny pożar na Dolnym Śląsku. Runął dach wielkiego zakładu, miliony strat i ludzie w szpitalu

Pożar, płomienie
Runął dach wielkiego zakładu pracy na Dolnym Śląsku - pożar wciąż nieopanowanyShutterStock
dzisiaj, 14:41

Płomienie sięgające nieba, zawalony dach potężnej hali i dramatyczna walka z czasem – to opis pożaru jednej z największych przetwórni wołowiny w regionie. Wybuchł w niej pożar, którego opanowanie wymagało ściągnięcia potężnych sił ratowniczych. Żywioł zdążył dokonać gigantycznych zniszczeń, które mogą sparaliżować działanie przedsiębiorstwa na długie miesiące. Są też ranni.

Ściana ognia nad fabryką. Pracownicy musieli uciekać

Pożar wybuchł w czwartkowy wieczór, 14 maja 2026 roku. Wówczas, po zawiadomieniu służb ratunkowych, wewnątrz OSI Poland Foodworks w Chróścinie (pow. górowski na Dolnym Śląsku) musiała interweniować straż pożarna. Sygnał o niebezpieczeństwie dotarł do strażaków dzięki czujności ekipy porządkowej, która jako pierwsza dostrzegła zagrożenie.

Mieszkańcy mają ukryć się w punktach schronienia. Wyznaczy je straż pożarna

Ogień błyskawicznie zajął górne partię ogromnego obiektu o wymiarach 50 na 150 metrów. Konstrukcja dachu nie wytrzymała pożaru i po krótkim czasie runęła do środka. Zagrożenie było na tyle poważne, że natychmiast zarządzono ewakuację kilkunastu osób przebywających na terenie zakładu. Niestety, nie obyło się bez poszkodowanych. Cztery osoby zostały przetransportowane przez zespoły ratownictwa medycznego do szpitala.

Bitwa z żywiołem. Dlaczego gaszenie było tak trudne?

Na miejsce skierowano aż 150 strażaków (zarówno z Państwowej, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej), którzy dysponowali blisko 45 pojazdami bojowymi. Służby natrafiły na poważną przeszkodę architektoniczną. Stalowa konstrukcja płonącej hali stwarzała realne ryzyko zawalenia kolejnych elementów, dlatego strażacy musieli zmienić taktykę i prowadzić działania wyłącznie z zewnątrz, odcinając drogę płomieniom.

Dzięki tytanicznej pracy mundurowych udało się osiągnąć kluczowy sukces – obroniono przed spaleniem przyległą część administracyjno-biurową. W pomoc logistyczną i wsparcie na miejscu zdarzenia zaangażowały się także władze lokalne z gminy Góra.

Liczenie strat. Co dalej z globalnym dostawcą?

Choć dokładne przyczyny wybuchu ognia będą dopiero ustalane przez biegłych z zakresu pożarnictwa, jedno jest pewne: skala zniszczeń jest porażająca. Jak donosi Radio Eska wskazuje, że "straty będą ogromne, liczone w milionach złotych".

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.