Podobne manifestacje obywateli - "oburzonych" z powodu sytuacji w ich krajach - odbywają się tego dnia w kilkuset miastach na świecie. Protesty nawiązują do ruchu "oburzonych", który narodził się przed pięcioma miesiącami w Hiszpanii. W manifestacji wzięli udział także politycy, m.in. Wanda Nowicka, Robert Biedroń oraz Ryszard Kalisz.

Marsz wyruszył sprzed bramy Uniwersytetu Warszawskiego ok. godz. 12,45. Według służb porządkowych, wzięło w nim udział ponad 150 osób; według organizatorów - 800.

W manifestacji uczestniczyli także politycy m.in. Wanda Nowicka, Robert Biedroń oraz Ryszard Kalisz. Organizatorzy w rozmowie z dziennikarzami zastrzegali jednak, że nie identyfikują się z żadną z partii.

Manifestacja przeszła obok Ministerstwa Finansów, Narodowego Banku Polskiego, biura Komisji Europejskiej, kilkakrotnie okrążyła rondo de Gaulle'a. Jej uczestnicy mieli iść następnie m.in. pod kancelarię premiera. Ostatecznie jednak okrążyli Pl. Trzech Krzyży i zorganizowali piknik przed gmachem Giełdy Papierów Wartościowych. Przy muzyce, jedząc kanapki dyskutowali o sposobach na poprawę sytuacji w Polsce i na świecie oraz m.in. o postulatach protestujących na Wall Street dotyczących opodatkowania najbogatszych. Organizatorzy zarejestrowali zgromadzenie przed Giełdą na pięć dni, w rozmowie z PAP zapowiadali jednak, że prawdopodobnie zakończą je w sobotę.

W czasie manifestacji skandowali: "My płacimy za wasz kryzys", "Wasze błędy nasza kasa"

Podczas marszu młodzi ludzie - nieśli transparenty z hasłami: "Kapitał ludzki mówi dość", "Ignoruj media, dowiaduj się sam", "Chcemy mieszkań, nie kredytów", Nie tańcz, jak ci zagrają", "Hiszpanio jesteśmy z wami", "Stop tyranii rynku", "Nikt się nie spodziewał polskiej rewolucji" oraz "Stop eksperymentom na społeczeństwie. Szczepienia - ukryte fakty".

W czasie manifestacji skandowali: "My płacimy za wasz kryzys", "Wasze błędy nasza kasa", "Demokracja teraz dla nas", "Nasza władza wciąż nas zdradza", "Precz z bankami ludojadami", "Nasze życie jest wartością" oraz "Kapitalizm - to się leczy", "Władza w ręce ludu" i "Lud zjednoczony nie będzie zwyciężony".

"Jestem tutaj, bo boję się o swoją przyszłość. Wiem, że bardzo trudno jest dostać się na studia, na które chciałbym pójść. Bardzo trudno - nawet jeśli skończę dobrą uczelnię - będzie mi też zdobyć pracę" - mówił dziennikarzom jeden z uczestników Maciej Tyburski.

Z kolei Katarzyna Jagiełło z inicjatywa obywatelskiej "GMO to nie to" podkreślała, że marsz ma na celu "zwrócenie uwagi na człowieka i fakt, że jakość naszego życia się pogarsza". "Domagamy się, by rządzący Polską, którzy wywodzą się z Solidarności, z ruchów oddolnych, obywatelskich, przypomnieli sobie jak to było. Wiem, że niektórzy z nich robią zakupy w świetle kamer, ale może tak faktycznie spróbują, jak to jest żyć naszym życiem" - zaznaczyła.

W marszu uczestniczyło także troje Hiszpanów, którzy okupowali plac Puerto del Sol w Madrycie

Także inni uczestnicy podkreślali, że chcą zachęcić społeczeństwo do większej aktywności, świadomości swoich praw i sprzeciwiania się temu, z czym się nie zgadzają.

"Myślę, że to, co dzisiaj się zaczęło, będzie kontynuowane w tym samym lub większym gronie. Bardzo się cieszę, że ludzie przyszli, że poznaliśmy innych. Że są ludzie którzy chcą dyskutować o tym, jak zmieniać świat i Polskę" - mówił PAP jeden z organizatorów Sebastian Matuszewski.

W marszu uczestniczyło także troje Hiszpanów, którzy - jak mówili organizatorzy - okupowali plac Puerto del Sol w Madrycie.

Cudzoziemcy tuż przed rozpoczęciem manifestacji odczytali specjalny list i podkreślili, że najważniejsze "jest rozbudzenie społecznej świadomości, wyzwolenie się ze strachu przed tym, co jest, oraz pozyskanie siły, by walczyć z niesprawiedliwością i nadużyciami".

Ruch "oburzonych" narodził się przed pięcioma miesiącami w Hiszpanii

Podobne demonstracje pod hasłem "Zjednoczeni dla globalnej zmiany" odbywają się w sobotę w ponad 950 miastach w 82 krajach, m.in. w Madrycie, Brukseli, Nowym Jorku, Hongkongu, Tokio, Sydney.

Ruch "oburzonych" narodził się przed pięcioma miesiącami w Hiszpanii, jest tam nazywany "Ruchem 15 maja". Tego dnia Hiszpanie rozpoczęli w Madrycie okupację placu Puerto del Sol w proteście przeciwko skutkom kryzysu gospodarczego, rekordowemu bezrobociu, korupcji wśród polityków. Ruch skupia głównie ludzi młodych, studentów, ale również emerytów, bezrobotnych i niezadowolonych z warunków pracy.

"Porozumienie 15 października" powstało z inicjatywy uczniów Wielokulturowego Liceum Humanistycznego w Warszawie jako znak solidarności z ruchem "oburzonych" w Hiszpanii, a także by przedstawić własne postulaty polskim władzom. Do udziału w marszu zachęcało m.in. środowisko "Krytyki politycznej".

"Zbyt długo im wierzyliśmy, że chcą zmieniać rzeczywistość. Teraz jesteśmy oburzeni. Bo wiemy, że rządy nie słuchają głosu społeczeństwa, że działają na naszą niekorzyść. Jesteśmy oburzeni kłamstwami i ignorancją płynącą z parlamentu. Jesteśmy oburzeni obecną sytuacją w Polsce" - napisano na stronie "Porozumienia 15 października".