Liderzy "oburzonych" skończą w zarządach korporacji

17 października 2011

Warto obserwować, jak dzisiejszych oburzonych zasysa system.

Młodzi Amerykanie i Europejczycy protestujący przeciw niesprawiedliwości społecznej i deficytowi demokracji tylko z pozoru przypominają bezsilne ofiary bezdusznego kapitalizmu. Są doskonale zorganizowani, rozumieją współczesne media. Są też mistrzami zbierania funduszy na swoje akcje. Tak jak ich poprzednicy z lat 60., wcześniej czy później skończą w wielkich korporacjach, czołowych redakcjach albo polityce.

Gdy kryzys ustąpi, staną się wersją 2.0 Joschki Fischera, Daniela Cohna-Bendita czy Jerry’ego Rubina. Redaktorzy rewolucyjnego magazynu „Occupy Wall Street” równie dobrze mogliby pracować w Murdochowskim „Wall Street Journalu”. Członkowie Zgromadzenia Ogólnego skupiającego liderów antykapitalistycznej krucjaty w USA szybko odnaleźliby się jako członkowie zarządów banków, z którymi walczą. Bardziej interesujące niż dzisiejsze protesty będzie przyglądanie się temu, jak oburzonych zasysa system.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Powiązane