Solska: Przeciek jak wyrok

Joanna Solska
Joanna SolskaDGP
4 sierpnia 2011

Mimo tylu trudności o wiele łatwiejsze okazało się przestawienie na rynkowe, kapitalistyczne tory całej gospodarki niż państwowych instytucji, odpowiedzialnych za to, by funkcjonowała ona zgodnie z prawem.

Na początku państwo nie radziło sobie z samym prawem. Okazało się dziurawe, niedostosowane do zmienionych reguł. Sprawcy olbrzymiej większości tzw. afer gospodarczych, które wtedy wybuchały, okazywali się bezkarni, gdyż nie sposób było udowodnić im złamania przepisów. Państwo, nie umiejąc stworzyć sprawnego systemu, ratowało się... bezprawiem.

Najpierw w sferze gospodarczej narzędziem jego stosowania był aparat fiskalny. Przedsiębiorców podejrzanych o oszukiwanie państwa załatwiano bez udowodnienia im winy. To było dziecinnie proste – wystarczyło zablokować firmie konto. Bez pieniędzy, w atmosferze podejrzeń, wcześniej czy później musiała zniknąć z rynku. Przyczyną kłopotów wielu przedsiębiorców były posądzenia o oszustwa w podatku VAT. Bywało i tak, że jedna kontrola z urzędu skarbowego stwierdzała, iż nie ma żadnych nieprawidłowości, ale następna – oceniając ten sam okres – uznawała, że jednak są. Firmy, oczywiście, odwoływały się do wyższych instancji, a potem sądu, ale to trwało latami. Gdy wreszcie okazywało się, że przedsiębiorca jest niewinny, jego biznes przeważnie już nie istniał, a byli pracownicy zasilali szeregi bezrobotnych. Spektakularnym przykładem takiego działania było zniszczenie przez aparat skarbowy firmy Joanny Jarosz z Sosnowca. Winny nie został ukarany.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.