Choć spędzanie urlop w kamperze czy przyczepie kempingowej wbrew pozorom nie należy do tanich, to jednak znajduje w Polsce coraz więcej amatorów. Dziś piszemy o wadach i zaletach takiego podróżowania.

Nowoczesne przyczepy renomowanych firm, takich jak Hobby, Knaus, Tabbert, Wilk czy Buerstner, są luksusowymi salonami na kołach. Nie dziwi w nich skórzana tapicerka, klimatyzacja, ciekłokrystaliczne telewizory, mahoniowe wykończenie czy prysznice z funkcją sauny parowej. Największe modele mają osiem metrów długości, około 25 mkw. powierzchni, są w stanie pomieścić osiem osób, a nawet mają wbudowane garaże na 2 – 3 skutery bądź małą łódkę. Takie topowe modele kosztują jednak fortunę – nawet 200 tys. zł.

Za dużą, dobrze wyposażoną, kilkuletnią przyczepę renomowanej marki trzeba zapłacić około 30 tys. zł. Kampery są znacznie droższe – dziesięcioletni egzemplarz zbudowany na bazie popularnego auta dostawczego (np. Fiata Ducato) to wydatek nawet 70 – 80 tys. zł. W obu przypadkach przebieg odgrywa drugorzędną rolę, ponieważ przyczepy i kampery rzadko przejeżdżają więcej niż 5 tys. km rocznie. Ważniejszy jest ich rzeczywisty stan – nie mogą nosić śladów butwienia (szkielety przyczep są zazwyczaj drewniane), we wnętrzu nie może być czuć wilgocią.