Po Dubaju Grecja może być następnym krajem, który popadnie w poważne tarapaty finansowe. Do tej pory wydawało się, że państwu należącemu do strefy euro nie grozi niewypłacalność. Zagraniczni inwestorzy coraz bardziej obawiają się jednak, że rząd w Atenach nie wywiąże się ze swoich zobowiązań. I domagają się wysokiej premii za ryzyko inwestowania w greckie obligacje.
Aby utrzymać działalność administracji, szpitali, szkół i innych służb publicznych a także spłacić zaciągnięte wcześniej kredyty greckie państwo musi się coraz bardziej zapożyczać. Tylko w przyszłym roku będzie potrzebowało na ten cel przynajmniej 50 mld euro kredytów. Ale wierzyciele nie są już pewni, czy raz pożyczone pieniądze kiedykolwiek do nich wrócą. W tym tygodniu oprocentowanie greckich obligacji poszybowało do przeszło 600 punktów bazowych (6 proc.): za udzielenie 10 mln euro rocznej pożyczki inwestorzy domagają się 600 tys. euro odsetek kredytów.
Ale wierzyciele nie są już pewni, czy raz pożyczone pieniądze kiedykolwiek do nich wrócą. W tym tygodniu oprocentowanie greckich obligacji poszybowało do przeszło 600 punktów bazowych (6 proc.): za udzielenie 10 mln euro rocznej pożyczki inwestorzy domagają się 600 tys. euro odsetek. Dla porównania Niemcy i Francja otrzymują kredyty za 40 punktów bazowych.Rosnące zaniepokojenie inwestorów to przede wszystkim efekt dziury w greckim budżecie, która rośnie w ekspresowym tempie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.