Premier Donald Tusk powiedział w sobotę na konwencji wyborczej PO w Poznaniu, że jeżeli Platforma wygra te wybory i zdobędzie dużo mandatów, to on "gwarantuje, że będziemy mieli przewodniczącego PE". W niedzielę w TVP Info premier dodał, że "gdybym dzisiaj miał przyjmować zakłady, to szefem PE w przyszłej kadencji będzie Jerzy Buzek".
"Panie premierze, mówię: sprawdzam. Chcę, aby pan powiedział, co będzie jeżeli PO wygra wybory do PE, a Jerzy Buzek nie zostanie przewodniczącym parlamentu" - powiedział Wikiński na poniedziałkowej konferencji w Sejmie.
Jednocześnie zadeklarował, że przekaże swoje uposażenie poselskie - 9892,30 zł - na wskazany przez szefa rządu cel charytatywny, jeśli Buzek zostanie szefem europarlamentu i w obecności dziennikarzy podpisał list w tej sprawie do premiera Tuska.
Dopytywany co premier miałby zrobić, jeśli przegra zakład w sprawie Buzka, poseł Lewicy powiedział, że wówczas szef rządu miałby się podać do dymisji.
"To jest głosowanie tajne, więc taka publiczna deklaracja ma znaczenie"
"Jeżeli Donald Tusk jest mężem stanu, jeśli chce uczciwie postępować z Polakami, to niech powie, że jeżeli PO wygra wybory, a wszystkie sondaże opinii publicznej na to wskazują, a prof. Buzek nie zostanie przewodniczącym PE, to poda się do dymisji" - powiedział Wikiński.
Jak dodał, jeśli zostanie wybrany eurodeputowanym, to zagłosuje za kandydaturą Buzka na szefa PE.
Odnosząc się natomiast do innej wypowiedzi premiera, wątpiącej w poparcie lewicowych polityków dla kandydatury b. premiera Włodzimierza Cimoszewicza na sekretarza generalnego Rady Europy, Wikiński zapewnił, że zarówno on, jak i Tadeusz Iwiński, z którym wspólnie reprezentują klub Lewicy w delegacji polskiego parlamentu do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, zagłosują za Cimoszewiczem.
Zaapelował też do przedstawicieli innych klubów, aby zadeklarowali "w jaki sposób będą głosowali". "To jest głosowanie tajne, więc taka publiczna deklaracja ma znaczenie" - dodał Wikiński.