B. w procesie w sprawie zbrodni w Miłoszycach odpowiadał z wolnej stopy. 25 września Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał B. oraz drugiego z oskarżonych – Ireneusza M. - na kary 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. W dniu ogłoszenia wyroku przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Marek Poteralski, orzekł wobec B. tymczasowy areszt, a wobec M. przedłużenie tymczasowego aresztowania.

B. zaskarżył decyzję o tymczasowym aresztowaniu do sądu wyższej instancji. Rzeczniczka Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, sędzia Małgorzata Lamparska poinformowała PAP, że w poniedziałek sąd apelacyjny uchyli decyzję sądu pierwszej instancji o zastosowaniu wobec B. tymczasowego aresztowania. "Sąd podjął decyzję na posiedzeniu niejawnym, a jej uzasadnienie odroczył do 15 października" - powiedziała sędzia Lamparska.

Rzeczniczka poinformowała też, że sąd apelacyjny w poniedziałek podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji i przedłużył tymczasowy areszt Ireneuszowi M.

Reklama

25 września Sąd Okręgowy we Wrocławiu skazał B. i M. na 25 lat więzienia. Sąd uznał, że obaj oskarżeni są winni gwałtu ze szczególnym okrucieństwem, w wyniku którego zmarła 15-letnia Małgosia. "Wina i okoliczności popełnienia czynu przez oskarżonych nie budzą wątpliwości" - powiedział wówczas przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Marek Poteralski.

Do zbrodni w Miłoszycach doszło w 1996 r. Zdaniem śledczych, obaj oskarżeni wyprowadzili 15-latkę z klubu, w którym odbywała się dyskoteka sylwestrowa. Obaj mężczyźni mieli ją brutalnie zgwałcić i - według prokuratury - użyć wobec Małgorzaty K. przemocy skutkującej licznymi obrażeniami, m.in. krwotokiem z narządów płciowych.

Ireneuszowi M. w sprawie zbrodni miłoszyckiej postawiono zarzuty w czerwcu 2018 r. Przebywał wtedy w więzieniu skazany za inne przestępstwo. Norbert B. natomiast został zatrzymany pod koniec września 2018 r. Przed sądem odpowiadał z wolnej stopu. Obaj oskarżeni nie przyznali się do zarzutów.

W noc sylwestrową 31 grudnia 1996 r. 15-latka bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W pewnej chwili wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później znaleziono ją martwą na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Pierwotnie za zbrodnię w Miłoszycach skazano mieszkającego we Wrocławiu Tomasza Komendę, który spędził w więzieniu 18 lat. W maju 2018 r. Sąd Najwyższy - po wznowieniu postępowania - uniewinnił go.