W poniedziałek przewodniczący KRS Leszek Mazur poinformował PAP, że Sieć Rad Sądownictwa zdecydowała o zawieszeniu polskiej Krajowej Rady Sądownictwa w prawach członka tej organizacji podczas nadzwyczajnego posiedzenia plenarnego w Bukareszcie. Jak dodał, za zawieszeniem KRS oddano 100 głosów, przy 6 przeciwnych i 9 wstrzymujących się. W konsekwencji polska KRS nie ma prawa głosu i nie może w ramach tej organizacji podejmować "praktycznie żadnych działań". ENCJ zapowiedziała, iż będzie monitorować działania polskiej rady sądownictwa. Sędzia Mazur nie wykluczył też przywrócenia lub wykluczenia KRS z sieci rad.

We wtorek rzecznik KRS sędzia Maciej Mitera poinformował, że w piątek Krajowa Rada Sądownictwa zajmie się wnioskiem ws. ewentualnego wystąpienia z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Jak dodał, on sam nie jest zwolennikiem wystąpienia KRS z ENCJ.

Reklama

"Europejska Sieć Rad Sądownictwa dała koło ratunkowe polskiemu rządowi: jest czas by wycofać się z błędnych decyzji, wycofać się z rujnowania wymiaru sprawiedliwości. Natomiast Krajowa Rada Sądownictwa prawdopodobnie po raz kolejny wykona polecenie polityczne i jeśli taka decyzja (o wystąpieniu z ENCJ - PAP) zostanie podjęta, będzie to kolejny krok do wyprowadzenia Polski z UE, bowiem praworządność to jeden z elementów Unii Europejskiej" - powiedział dziennikarzom w Katowicach Budka.

Według niego "KRS nie stanowi już konstytucyjnego organu, który jest niezależny od władzy wykonawczej, a wykonuje polecenia polityków". "Nie wierzę, żeby rozsądny sędzia chciał wycofać się z bycia w tak prestiżowej instytucji. Bycie w Europejskiej Sieci Rad Sądowniczych to prestiż, ale to również gwarancja tego, że są zachowane określone standardy" - podkreślił Budka.

Jego zdaniem, jeżeli uchwała o wystąpieniu KRS z ENCJ zastanie podjęta, to - jak powiedział - "tylko i wyłącznie dlatego, że wysłannicy ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w KRS-ie wiedzą doskonale, że nie ma żadnych reform wymiaru sprawiedliwości, jest tylko jego skrajne upartyjnienie". "To jest ucieczka w złą stronę" - ocenił polityk PO.