SLD sprzeciwia się zasadzie odpowiedzialności zbiorowej i stosowaniu kary bez wyroku sądowego; rzeczą skandaliczną i niegodną jest pozbawianie stopni wojskowych ludzi, którzy już nie mogą się bronić - powiedział w poniedziałek europoseł SLD Janusz Zemke.
Reklama

Polityk SLD odniósł się w ten sposób do projektu tzw. ustawy degradacyjnej, przyjętej w czwartek przez rząd; zakłada on możliwość pozbawiania stopni wojskowych żołnierzy w stanie spoczynku, którzy byli członkami m.in. WRON, KBW, pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa wymienionych w ustawie lustracyjnej. W poniedziałek w pierwszym czytaniu zajmie się nim sejmowa komisja obrony narodowej.

Zemke na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie zwracał uwagę, że tzw. ustawa degradacyjna wprowadza mechanizm, który polega na tym, że można pozbawić ludzi stopnia wojskowego decyzją administracyjną, a nie decyzją sądu. "Nigdy tego nie było do tej pory" - podkreślił.

Jak zauważył, do tej pory można było pozbawiać stopni wojskowych wyłącznie po prawomocnej decyzji sądu. "To jest po raz pierwszy mechanizm, który wprowadza odpowiedzialność zbiorową" - zaznaczył Zemke. Jak dodał, ustawa ta pozwala też na pozbawianie stopni wojskowych pośmiertnie.

"SLD będzie się zawsze sprzeciwiało zasadzie odpowiedzialności zbiorowej, będzie się sprzeciwiało stosowaniu kary bez wyroku sądowego. Uważamy także, że rzeczą skandaliczną i niegodną jest, aby pozbawiać stopni (wojskowych) ludzi, którzy już dzisiaj bronić się nie mogą" - ocenił europoseł SLD.

Nowe regulacje - jak napisano w uzasadnieniu - pozwolą na "zadośćuczynienie społeczeństwu polskiemu" i stanowić będą "symboliczne rozliczenie epoki Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w której symptomatyczna była kariera wojskowa i polityczna Wojciecha Jaruzelskiego, współpracownika Informacji Wojskowej w okresie stalinowskim".

Premier Mateusz Morawiecki mówił w czwartek, że rząd przyjmując ten projekt chce zdecydowanie przywrócić właściwą rangę tym ludziom, którzy walczyli o wolność, a w szczególności przywrócić im pamięć. "To jest opowiedzenie się po stronie ofiar, a przeciwko złu" - mówił szef rządu.