"Babcia gandzia" - recenzja

"Babcia gandzia" Bernadette Lafont
"Babcia gandzia" Bernadette LafontMedia
1 stycznia 2014

Odurzeni atmosferą „Babci gandzi” krytycy zestawiają czasem francuski film ze słynną „Amelią”. W porównaniu do arcydzieła Jeuneta komedyjka Jérôme- ’a Enrico przypomina jednak dopalacz imitujący działanie luksusowego narkotyku.

 Choć tytułowa bohaterka wypieka przepyszne ponoć ciasteczka z haszyszem, widzowie zostają poczęstowani przez nią wyłącznie ciężkostrawnymi żartami. „Babcia gandzia” – tak jak coraz więcej przedstawicieli francuskiego kina popularnego – wydaje się cierpieć na syndrom „Nietykalnych”. Wzorem przecenionej komedii Oliviera Nakache i Erica Toledano, film Enrico pozoruje bunt, który ostatecznie okazuje się zakamuflowaną pochwałą status quo.

Pozostało 61% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.